piątek, 9 czerwca 2017

Przyjaciele są jak ciche anioły

 
Widzicie tych ludzi za mną? Pędzą do pracy nie zwracając uwagi na nikogo. Czasami jesteśmy tak zagonieni, że zapominamy się cieszyć pięknem życia. A warto jest podnieć oczy, wyjąć słuchawki z uszu! Zauważmy ludzi obok, może ktoś będzie chciał nas pozdrowić, przytulić się... ”
Keanu Reeves
 
 Fot. Teresa Kiedrowska
 
Pogadać, pomilczeć, pooddychać wspólnym powietrzem... bo przyjaciele są jak ciche anioły. Nie zauważamy ich obecności? A czyż nie jest tak, że pojawiają się w naszym życiu i... już. Po prostu są. Cechy wspólne? Jakieś bliżej nie określone, trudne do sprecyzowania pokrewieństwo... dusz?
Brak poczucia czasu w obecności takiej osoby... Tak? Zastanawiacie się o co chodzi? Ten ktoś, zwany przyjaciółką, przyjacielem może zadzwonić, ba pojawić się po przysłowiowych tysiącu lat, często w środku nocy, a będziecie zachowywać się jakbyście się widzieli, rozmawiali wczoraj. Oczywiście zawsze towarzyszy człowiekowi radość na widok takiej osoby, a i dnia, i nocy do wspólnego spędzania czasu jest zawsze za mało!
 
Znacie te refleksje nad ranem, a zaczęliście gadać wieczorem, spoglądacie nagle w okno lub rozglądacie się dookoła dogasającego ogniska i zaczynacie się zastanawiać: „co tak już jasno”?
 
 
Z A. nie widziałyśmy się, nie rozmawiałyśmy... x lat? Kiedyś? Codziennie? Teraz? Każda gdzieś tam w swojej stronie świata...
Po pewnej nocnej piątkowej rozmowie telefonicznej, ustaliłyśmy rozsądnie i zgodnie niezobowiązujący termin spotkania. Sobota wieczór.
- Hej! Jesteś w domu? Mówiłaś, że będziesz.
- Hej! Hej! Jestem! Jestem! - odpowiadam z radością.
Znajomy głos przerywa mi w pół słowa:
- Co teraz robisz? - pada kolejne pytanie.
- Czekam oczywiście na ciebie – rzucam w słuchawkę odpowiedź z nutką ironii.
- To się ubieraj. Jestem teraz na rondzie...
W słuchawce słyszę szum samochodu. Szybko oceniam sytuację. A. będzie za... maksymalnie dziesięć minut?
- Jak się ubieraj? - pytam ze zdziwieniem.
Mojego błyskotliwego burknięcia pod nosem: „Przecież jestem ubrana” A. chyba nie słyszy.
- Normalnie... Jak? Jak? Jak do opery... Mam właśnie bilety, moja siostra z mężem nie mogła... dziecko zachorowało...
 
Po „entej” herbacie, chcemy zamówić kolejną, wyrasta nad nami w końcu niespodziewanie kelner.
- Proszę pań, niestety nie mogę przyjąć zamówienia. Zamykamy.
- Jak to zamykamy? - pytamy jednocześnie.
Rozglądamy się dookoła. Przecież było tu tylu ludzi...
 
Spotkania w zaprzyjaźnionym mieszanym, a czasami bardzo zgranym rodzinnym towarzystwie kończą się podobnie. O świcie?
Ale, ale... Zauważyliście pewną prawidłowość, że skąd byście nie wrócili, a zwłaszcza z grilla, restauracji... nawet z wesela o suto zastawionych stołach, przyjaciele domu płci męskiej – goście, w domu gospodarzy idą prosto do... lodówki.
 
W tym miejscu jest okazja, abym zaprezentowała klasyczne, proste angielskie danie śniadaniowe. Myślę, że my Polacy, nawet nie zdajemy sobie sprawy, ilu wśród nas jest znawców tejże kuchni.
 
Zaznaczam, że do oglądania tego filmu nie jest potrzebna znajomość języka angielskiego.
 
 
Z okazji dnia przyjaciela, nie tylko od święta- spotkania przyjaciela lub z przyjacielem życzę.

8 komentarzy:

  1. Mogę się podpisać obiema rękami pod tym, co napisałaś. Już we wtorek przylatują do nas przyjaciele, znów doba będzie za krótka by się sobą nacieszyć ;) Co do angielskiego śniadania....raz zjadłam takowe w Londynie i zapamiętam to doświadczenie do końca życia ( niestety nie pozytywnie ) nie jest to coś, co tygryski lubią najbardziej ;)) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Czasami doba bywa za krótka... James w tym filmiku też przyznał, że takie śniadanko jadł ostatnio o drugiej nad ranem ;) Może owa pora jest odpowiedniejsza na taki zestaw? A potem rankiem normalnie, "lekko" po angielsku: toast with jam, peanut butter, crumpets... ;P
      Byłam u Ciebie na stronie. Prowansja! Nie wiem, czy również, ale przy tej okazji warto zagaić mój ulubiony termin: la prima colazione :)




      Usuń
  2. Witaj Teresko.
    Mieć dobrych przyjaciół to bardzo wiele.
    Szanujmy więc naszych przyjaciół.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Choć jestem bliższa twierdzeniu, popartym praktyką, że przyjacielem się po prostu jest, a nie bywa... :)

      Usuń
  3. "To bardzo dziwne, jak nasz intelekt jest zdominowany przez układ trawienny. Nie możemy pracować ani myśleć, gdy nie pozwala nam na to nasz żołądek. Dyktuje nam emocje i uczucia. Po jajkach na bekonie mówi „Pracuj!”, po befsztyku i porterze mówi „Śpij!„. Po filiżance herbaty mówi do naszego mózgu „Teraz powstań i pokaż swoja siłę. Bądź przekonujący, myśl poważnie, bądź twardy; czystym wzrokiem patrz na Naturę i na życie; rozłóż białe skrzydła myśli i unieś się nad światem, podążaj drogą wśród migoczących gwiazd prosto do wrót wieczności!”
    Jerome K. Jerome
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Herbata to instant mądrości - tak mówią - wystarczy dodać do niej tylko wody. A po dobrej strawie dobra i woda w stawie... Choć ta droga obok kamienia prowadzi nad morze :)

      Usuń
    2. I lepiej nie pomylić nieba z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu... ;)
      A.

      Usuń
  4. Z pewnością lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich.
    Henri M.

    OdpowiedzUsuń