piątek, 2 czerwca 2017

Gdańskie dni dziecka

Są ciekawscy niczym lewki,
Lubią wiedzieć co się stanie,
Gdańsk poznają od podszewki,
To najmłodsi są gdańszczanie.
 
Fot. Teresa Kiedrowska
Ref. I zabytki i pomniki,
I podwórka i chodniki,
Każdy miasta zna zakątek,
Akademia Gdańskich Lwiątek.
Chcą dokładnie wszystko zbadać,
Wolny czas spędzają twórczo,
 
A wędrując po lwich śladach,
Dobrze bawią się i uczą.
 
Piosenka Gdańskich Lwiątek
Tekst: M. Piotrowski,
Muzyka: M. Rybiński
 
 
Bądź odważny tak jak lew
Płynie w Tobie gdańska krew
Mądrość przodków znad Motławy
Dziś zapragniesz z nami sławy

Ref. My jesteśmy gdańskie lwy
Nie są straszne nasze kły
Nasze grzywy i pazury
Gdy śpiewamy to drżą mury. (...)


Gród nasz stary, zabytkowy
Tarczą z herbem osłaniamy
By w świetności swej gotowy
Był na wieki uwielbiany.
Być odważnym i rozważnym
To dewiza wciąż jest lwa...

Lwia piosenka
Tekst: I. Zaleska, Muzyka: P.J. Ulatowski

 
Gdańsk jest miastem portowym od zarania swojej historii. Przenieśmy się zatem oczyma wyobraźni małego przedsiębiorcy do X wieku, i do tej tętniącej życiem przystani... Mniejsze statki, o zanurzeniu nieprzekraczającym 2,6m wpływały do portu na Motławie i stawały w wyznaczonym miejscu przy nabrzeżu. Towary przenosili na brzeg i do spichlerzy tragarze portowi- zrzeszeni we własnym cechu. Pamiątką po nich została ulica Tragarska, której nazwę później zniekształcono na...Tokarską. Hm.
 
Natomiast, w układaniu towarów w ładowniach statku wyspecjalizowali się dokerzy i sztauerzy, zwani wówczas „przerzucaczami” i „układaczami”- w znaczeniu dzisiejszego cargo.
Żuraw Gdański. Wiemy, że najstarszy dźwig portowy istniał już w 1367 roku. Ciekawym wydaje się również zapis o jego remoncie w roku 1379. Wtedy to umocowano jego fundamenty, za które zapłacono 19,5 skojców „na kamienie, które dla Żurawia przypłynęły z Gotlandii”. Jak wyglądał tamten dźwig nie wiemy, bowiem spłonął on w 1442 roku.
Zbudowanie obecnego jest zasługą ówczesnego burmistrza Henryka Worratha. W roku 1443 pobrano pogłówne (podatkiem od głowy) od mieszkańców i obywateli miasta Gdańska na budowę spalonego Żurawia. Zebrano 10 worów pieniędzy, o łącznej wartości 1324 grzywien”. I tak, w 1444 roku powstał największy dźwig w średniowiecznej Europie.
 
Import dotyczył przede wszystkim sukna i soli. Wymieniane w książęcych dokumentach burnit i frizal były gatunkami luksusowymi. Zwyczajne tkaniny lniane, wełniane i konopne produkowano na miejscu. Zielony frizal sprowadzano z Anglii, brunatny brunit- z Flandrii. Najbliższym źródłem soli, przywożonej już w końcu X wieku były solanki kołobrzeskie. Poza tym, sprowadzano z Gotlandii kamień budowlany, którego oprócz głazów narzutowych na miejscu Gdańsk nie posiada.
Natomiast głównymi towarami eksportowymi było: drewno, miód, wosk, skóry. Domniemywa się, że być może były to również: ryby, zboże, a także bursztyn i jego wyroby.
 
 
Galeon? Piracki?
Żegluga zawsze niosła za sobą ryzyko, i z tego względu armatorzy z reguły woleli posiadać udziały w statkach tzw. party. W razie utraty statku na skutek rozbicia czy innych przyczyn, strata rozkładała się na kilku, nierzadko na kilkunastu udziałowców, i jak się domyślamy była mniej dotkliwa. Najwięcej informacji na temat armatorów pochodzi z XV wieku. Wiemy, że ze 150 gdańskich statków- 40 należało w całości do jednego armatora. Reszta miała po dwa, trzy statki.
Jakie dochody przynosił handel morski?
Podobnie jak dziś wszystko zależało od podaży i popytu, który dyktuje ceny. Zysk zależał od różnicy cen w kraju własnym i kraju docelowym. 
Na przykład: w drugiej połowie XV wieku kupując zboże w Polsce, przewożąc je do Anglii celem sprzedaży, osiągano od 84 proc. do 204 proc., a jesienią nawet 384 proc. zysku. :)
Handel solą przynosił od 50 proc. do 160 proc. zysku.
 
Galeon Czarna Perła
 
Naturalnie każdy rozsądny kupiec musiał się liczyć z możliwością strat. Okazji do nich było wiele: awaria lub utrata statku na skutek rozbicia, zajęcia przez korsarzy, czy kaprów działających na zlecenie wrogiego kraju podczas wojny... Mimo to, w Gdańsku nigdy nie brakowało chętnych do uprawiania handlu morskiego i żeglugi. Liczebność Gdańskiej Floty nawet gdy na Bałtyku dzięki większym statkom, tańszym frachtom zaczęli dominować Holendrzy, rzadko spadała poniżej 70 jednostek.

W gdańskim porcie gościły też setki statków rzecznych. Według dawnych rejestrów były wśród nich szkuty, galary, komięgi, dubasy i oczywiście tratwy, które po zawinięciu do Gdańska i zbyciu towarów rozbierano, a drewno sprzedawano...
 
A wtedy... zwiedzano miasto? Korzystano z nadmorskich kąpieli?

 
Wracamy do czasów współczesnych.

Czy to miasto, czy to wieś?
Miasto wielkie niesie wieść.
Ale to rzecz niesłychana:
znaleźć w mieście Stogi... siana.
Nie krzycz tyle mój kolego,
Uczy mama od małego.
Ale co, gdy zwiedzić Wrzeszcz chcesz?
Wszyscy przecież mówią tu: wrzeszcz!


Ref. W każdym mieście są dzielnice,
Co mają swoje tajemnice.
Gdańska dzielnic więc śladami
Wyrusz na wycieczkę z nami.


Gdy masz diabla za uszami,
To Aniołki odwiedź z nami,
Może one tu mieszkają,
Może z Tobą się spotkają.
A gdy będziesz w Diabełkowie,
Za górami, gdzieś w Migowie,
Niech nie zdziwi cię ślad kopyt,
Tu diabełki robią psoty.


Gdy rycerzem zostać chcesz,
To ze sobą zawsze Chełm bierz,
Gdy zaś będziesz marynarzem,
Nowy Port ci drogę wskaże.
A gdy coś ci nie wychodzi,
I gdy nie wiesz o co chodzi,
Na Przeróbkę zrób wycieczkę
I coś przerób, zmień na lepsze!

Wycieczka po Gdańsku
Tekst: M. Stencel, Muzyka: M. Rybiński

Galeon Lew
 
Czujecie niedosyt? Aaa... gdzie są te dwa lwy? Nooo, przecież od dawna wiadomo: "jeden szczeka, a drugi warczy".

9 komentarzy:

  1. Ja czuję ;) Kiedyś co roku odwiedzałam Gdański, brakuje mi tego, a w tym roku raczej mi się to znów nie uda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdańsk czeka, morza szum, ptaków śpiew i bursztyn złoty jak miód pszczeli... A i miejsce, w którym kucharz w garze dobrą strawę warzy czekając na takich smakoszy jak Ty ;)

      Usuń
  2. Witaj Teresko.
    Bywałem w Gdańsku, ale galeonem pirackim płynąłem w Gdyni. Oj namnożyło się nam piratów.
    Jestem pod wrażeniem wpisu i zdjęć.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj namnożyło, oj tak. Wpadłbyś na to, że to jeden z najstarszych zawodów świata? Przynajmniej tak twierdzi Perzyński w swojej książce "Zawód pirat. Opowieść o morskich rozbójnikach od epoki brązu do ery atomu". Polecam!
      Dziękuję za wizytę, dobre słowo i również pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Gdańsk to piękne miasto, ilekroć w nim bywam, z czystą przyjemnością przechadzam się jego historycznymi uliczkami i nie omieszkam nawet zjeść sobie rybki.
    Nawiasem mówiąc, jestem klasycznym rybożercą, mięso mogłoby nie istnieć. Tylko szkoda, że dobrej jakości ryba nie jest tania. (wnioski nie mieszkającej nad wodą)
    Szkoda też, że nie mieszkam na wodą. Wielką czy małą, byle zarybioną.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod tym komentarzem obiema rękami. Za rybkę w każdej postaci dałabym się... Żartuję, ale...
      Gdańsk czeka i na Twoje stópki ;)

      Usuń
  4. Och, można zakochać się w Twoich postach i zdjęciach.
    Cudne.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z zakochaniem bywa tak, że zwykle się nie ma dru­giej okaz­ji, żeby zro­bić pier­wsze wrażenie. Gdańsk i ja wciąż odkrywam na nowo...
      Serdeczności ;)

      Usuń
  5. If you need your ex-girlfriend or ex-boyfriend to come crawling back to you on their knees (no matter why you broke up) you need to watch this video
    right away...

    (VIDEO) Want your ex CRAWLING back to you...?

    OdpowiedzUsuń