piątek, 20 stycznia 2017

Postanowienia noworoczne, "wkuwanie słówek", a motywacja

Twierdzi się, że to małpy człekokształtne są naszymi najbliższymi biologicznymi kuzynami. Jednocześnie, gdy weźmiemy pod uwagę możliwości ich porozumiewania się nami, to okazuje się, że ludzki język najlepiej rozumieją psy, a być może także konie i osły.
 


 Charles M. Schulz, Snoopy - Pieskie życie

Różne koncepcje dotyczące tego zagadnienia sprowadzają się zwykle do terminu zwanego "efektem mądrego Hansa". Naukowcy nie mają wątpliwości, że zwierzęta nie będą z nami rozmawiać, niemniej nie zaprzeczją, że potrafią się one z nami porozumiewać.
Nam jest łatwo poznać język zwierząt. Są przecież tacy, co ryczą z lwami, wyją z wilkami, mruczą z niedźwiedziami itd. Ba, istnieją nawet różne aplikacje tłumaczące mowę zwierząt.
 
Czy możemy nauczyć zwierzę mówić?
 
 
Zagadnieniu "wkuwania słówek" przez psiaki, bliżej przyjrzała się para niezależnych naukowców: prof. Julia Fischer i dr John Pilley. Pracując systematycznie z tymi zwierzętami, w ciągu kilku lat, ich podopieczni opanowali rozumienie ponad tysiąca słów. Do jakich wniosków doszli uczeni, możecie Państwo doczytać w ogólnodostepnych publikacjach.
 
 
Wymienieni naukowcy prowadzili badania, powiedzmy to wyraźnie: "rozumienia" mowy przez zwierzęta - tj. kojarzenia wskaznej rzeczy ze słowem mówionym.
 
To teraz czas na naukę mowy ludzkiej domowym sposobem...
 
(W tym miejscu znajdował się film usunięty przez użytkownika. Hm.
"Mama uczy dziecko mówić. Pies wygrał")
 
Czy ten krótki filmik odpowiada na pytanie: dlaczego zwierzęta nie mówią ludzkim głosem? Jakie jeszcze nasuwają się Wam wnioski? Słowa klucze: rytm, inteligencja muzyczna...? 

Gdy już jesteśmy przy najlepszej odmianie... No nie, chyba niestety nie toskańskiego (w wykonaniu pieska), ale przypomnę:
"Umberto Eco uważa "Fistaszki" za wielki epicki poemat, posługujący się poetyką fragmentu, którą nazwał "poesie interrompue". Aby zrozumieć, na czym ona polega, nie można poprzestać na lekturze kilku epizodów. Według Eco wdzięk, ciepło i zabawność "Fistaszków" biorą się z powtarzanych wariacji tych samych schematów. Rytm wyznaczany owymi powtórzeniami przypomina rytm "pierwotnych epopei" (...)

Natomiast, żona Schulza ewidentnie dopatrywała się cech, lęków autora przeniesionych na bohaterów komiksu. Ciąg dalszy przemyśleń Michała Rusinka tu: Po fistaszku dla każdego

Uraczyłam Państwa zdjęciami z poniższej książeczki.


Chyba nie muszę nikogo zachęcać do lektury. Dodam, że Fistaszki są przetłumaczone na 21 języków. I czy muszę przypominać, że czytanie, rysowanie komiksów jest jedną ze skuteczniejszych metod nauki języka?

12 komentarzy:

  1. Kontrowersyjne lecz prawdziwe. Motywacja?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, jak ugryźć ten komentarz.

      Usuń
  2. Witaj Teresko.
    Może kiedyś sięgnę do tej lektury.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówią, że wszystko wolno, lecz nie wszystko warto... Tak jak z odżywianiem. Trudno kogoś namawiać do jedzenia orzechów, jeśli np. ma na nie alergię.

      Usuń
  3. Witaj Tereso,
    Bardzo ciekawie napisałaś, to prawda, że w nauce języków obcych i nie tylko ważne jest współpraca dwóch półkul mózgowych stąd rysowanie jest dobrym pomysłem....
    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monia, żebyś Ty wiedziała jaką stałaś się inspiracją. Mówię konkretnie o jednym z moich czytelników.
      Dziękuję za tę profesjonalną opinię.

      Usuń
  4. Obaliłaś teorię Wiśniewskiego ;)
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem o co chodzi. Co to za teoria?

      Usuń
  5. Jeśli chodzi o psy, to rozpoznają nasze nastroje na podstawie zapachów, które wydzielamy. Nawet nie trzeba głośno się złościć, żeby zwierzę czuło respekt, bo pan wściekły...
    A my...cóż...mowy psiej nie pojmiemy i źle ją interpretujemy np. machanie ogonem wcale nie musi oznaczać przyjacielskich zamiarów.
    I jak tu się dogadać...? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech Ariadno, Nemezis, kobieto wielu imion... Rzeczywiście machanie ogonem nie musi oznaczać przyjacielskich zamiarów np. w przypadku rottweilera, który bez opieki, kagańca, do tego na pustej drodze, wyrośnie nam przed nosem. Tu kłaniają się obowiązki właściciela czworonoga, czyli min. aspekty prawnie - omówiła je wyczerpująco Czesia w swoim ostatnim wpisie na objazdowym blogu. Akurat to nie są słowa na wiatr.
      Respekt? Słowo respekt, mnie kojarzy się z takimi synonimami jak szacunek, poważanie, uznanie, estyma... Rzekomy "pan" - wściekły, może budzić co najwyżej lęk, strach ewentualnie agresję u zwierzęcia. Notorycznie wściekły... Tu się nie rozmawia, a działa.
      Polecam książkę "Wyzwolenie zwierząt" Singera.

      Usuń
  6. Komiksy powiadasz - o tym nie słyszałam! To poszperam, może znajdę jakieś komiksy po angielsku;)
    dziękuję za inspirację:)
    pozdrawiam
    Agnieszka

    www.mycoffeetime.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę Agnieszko, że istnieją skuteczniejsze metody nauki języka od szukania komiksów ;P

      Tak powstają dialogi do komiksów. Serdeczności i dziękuję za inspirację ;)

      Usuń