piątek, 1 lipca 2016

Dokąd się śpiewa...

Prawdziwym wyznacznikiem jest spojrzenie na sztukę z perspektywy, która nie jest własną.
Leonard Cohen
 
Fot. Teresa Kiedrowska
 
W dzień końca świata
Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
Rybak naprawia błyszczącą sieć.
Skaczą w morzu wesołe delfiny,
Młode wróble czepiają się rynny
I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.
W dzień końca świata
Kobiety idą polem pod parasolkami,
Pijak zasypia na brzegu trawnika,
Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
I noc gwiaździstą odmyka.
A którzy czekali błyskawic i gromów,
Są zawiedzeni.
A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
Nie wierzą, że staje się już.
 
 
Dopóki słońce i księżyc są w górze,
Dopóki trzmiel nawiedza różę,
Dopóki dzieci różowe się rodzą,
Nikt nie wierzy, że staje się już.
Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
Powiada przewiązując pomidory:
Innego końca świata nie będzie,
Innego końca świata nie będzie
.
Czesław Miłosz
 

 
A każda sztuka zawsze dąży do tego, aby stać się muzyką... i tu była muzyka Leszka Możdżera, ale... Kto posłuchał, ten posłuchał.


3 komentarze:

  1. Uwielbiam katamarany.
    Chyba mocno wialo, skoro jeszcze na brzegu rozpinali zagle? do suszenia?

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Teresko.
    Pewnie każdy człowiek musi sobie od czasu do czasy popływać, albo pożeglować.
    Fajne zdjęcia.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam...po prostu uwielbiam ten wiersz!

    OdpowiedzUsuń