piątek, 25 grudnia 2015

Present continuous

Pierwsza gwiazdka na niebie, dzielenie się opłatkiem, dwanaście potraw i tradycyjne prezenty.
Pod tą choinką... to prezent dla mnie? Na swój sposób tak.

Fot. Teresa Kiedrowska

Stałam przed oknem wystawowym już nieczynnego antykwariatu. Mój wzrok zatrzymał się na pięknej, czerwonej maszynie do pisania marki Olivetti Valentine. W tym to momencie, postanowiłam stać się własnym Świętym Mikołajem i zrobić sobie prezent w postaci owego ponadczasowego, a ktoś nawet dodał, że nie zabytku, a zbytku. Następnego dnia, zaraz po pracy, minęłam szybko skwer, na skróty przedarłam się przez tłumy w galerii, aby być jak najszybciej w antykwariacie. Przebiegając obok pustego stanowiska dla Św. Mikołaja - strzałki z napisem Santa, Rudolph is here, Toys... Zabawny test na wyobraźnię?
 
Zdyszana, z uczuciem rozczarowania zatrzymałam się przed oknem wystawowym. Ekspozycja była zmieniona. W miejscu mojej maszyny do pisania, stała choinka w towarzystwie chyba tysiąca Mikołajów, sanek i reniferów. 
Niemniej, weszłam do antykwariatu z nadzieją, że może gdzieś tam sobie leży na półce mój Valentine i czeka na mnie. W końcu, po długich, bezowocnych poszukiwaniach, wyciągnęłam z torebki aparat, i z namacalnym dowodem udałam się do jednej z obsługujących klientów osób.
- Tak proszę pani, przypominam sobie, mieliśmy kilka lat temu taką maszynę na wystawie - odpowiedziała mi starsza kobieta.
- Ale ja to zdjęcie zrobiłam wczoraj wieczorem - wydusiłam z siebie, kompletnie zbita z topu.
- Niemożliwe, przecież tu stoi choinka. Może Św. Mikołaj zrobi pani taki prezent. Proszę być dobrej myśli.
 
Teraz, to zwątpiłam w istnienie nie tylko w Św. Mikołaja. Ale i w to, jak pisze na tym cudeńku książkę, którą komuś, kiedyś obiecałam...
 
Ze zdjęciem maszyny, udałam się do stanowiska kasowego.
Cóż się okazało, że i owszem maszyna została sprzedana dosłownie chwilę temu, a może nawet rankiem nie wiadomo komu. Natomiast antykwariat, w ramach pewnej fundacji jest wspomagany pracą osób niepełnosprawnych.
Wychodząc, na drzwiach sklepu zauważyłam wywieszoną kartkę, na której właściciel rzeczywiście informował klientów, iż antykwariat jest obsługiwany przez osoby z pewnymi dysfunkcjami, a zwłaszcza demencją i w związku z tym prosi o wyrozumiałość.
 
Wiecie co sobie wtedy pomyślałam, oczywiście w sensie pozytywnym, kontekście Świąt Bożego Narodzenia, nastrojów nie tylko rodaków przebywajacych na emigracji, i tych których nawet okruszek opłatka razi na białym obrusie... błogosławiony Cud niepamięci. Stasiu Soyka. Uśmiechnęłam się do siebie i spoglądnęłam na książkę, którą zakupiłam za jedyne 10 pensów zamiast maszyny do pisania.
 
 
Wesołych Świąt!

Gdzie jest zima?

Moim najlepszym przyjacielem jest ten, który wydobywa ze mnie to, co jest we mnie najlepsze.
Henry Ford
 
Fot. Teresa Kiedrowska
 

 

 
 

 
W bardzo podobnym miejscu, poznałam mojego nieżyjącego już kolegę, przyjaciela, filologa, cynika... - człowieka, który...
Zatrzymałam się i przyglądałam ogrodowi jak zaczarowana.
 
 
I co z tym zdarzeniem mają wspólnego zamek de Haar w Utrechcie, tudzież Fallingwater w Pensylwanii dzieła Franka L. Wrighta, to temat nie na wpis, opowiadanie, ale powieść... Dodam tylko, że ze wszystkich domów na wodzie, najbardziej w ostatnim czasie, spodobał mi się dom wybudowany na potrzeby filmu The Lake House.
 


 
Nic tu nie ogranicza człowieka i ponieważ patrząc stąd, świat zdaje się nie mieć końca, i my poddajemy się złudzeniu, że oto dotykamy wieczności.
Lapidarium III, Ryszard Kapuściński
 
 
Jako komentarz, przytoczę rozmowę Felicyty z Mirosławem Bańko - sjp.pwn.pl.
 

- Czy konstrukcja ta nie zawiera błędu? Wygląda to tak, jakby imiesłów patrząc odnosił się do świata, a przecież podmiotem jest człowiek (tudzież my) - zapytała F.
- Owszem, zdanie jest źle zbudowane. Można by je łatwo poprawić: Nic tu nie ogranicza człowieka i ponieważ kiedy się patrzy stąd, świat zdaje się nie mieć końca, i my poddajemy się złudzeniu, że oto dotykamy wieczności. Podobne konstrukcje mieszczą się w normie. Sto pięćdziesiąt lat temu, takie zdanie zacytowane przez Panią byłoby poprawne, ale w ciągu XIX wieku zasady użycia imiesłowów przysłówkowych ukształtowały się tak, że dziś przykłady przytaczane przez dawnych gramatyków wydają się nam zabawne.  



sobota, 19 grudnia 2015