sobota, 5 września 2015

Czwartkowa w weekend. Teoria wszystkiego

Trzymany w laboratoryjnej klatce chomik,
mówi do swojego towarzysza:
Wytresowałem naukowca. Za każdym razem,
kiedy naciskam ten guzik, przynosi mi ziarno”
 
Autor książki, którą teraz czytam, napisał w przedmowie tomu pierwszego: „Kiedy rozmawiałem o moim pomyśle z wydawcą, z entuzjazmem podszedł do idei publikacji. Rezultat: ponad dwa tysiące stron, z których powstaną trzy tomy powieści”. Pierwszy i drugi tom książki, ukazał się we Francji w 2004 roku, w Polsce kolejno w 2006 i 2007 roku. Natomiast na tom trzeci, autor kazał czekać swoim czytelnikom przeszło dziesięć lat. Gdy już przestałam liczyć na to, że zostanie napisana i wydana ostatnia część... Jestem w księgarni, oczom nie wierzę. Jest!
 
Fot. Teresa Kiedrowska
W tym przypadku, pisarz długo pracował nad ostatnim tomem i widok tej książki na półce odebrałam jako miłą niespodziankę. Choć większą niespodzianką okazało się skonstatowanie, że nie wszystkie książki są dostępne na wyciągnięcie ręki. W świetle opinii, że mało czytamy, wyobraźcie sobie taką sytuację: zbliża się ważna uroczystość, a ja w ostatniej chwili, dowiaduje się o książce, którą ktoś od dawna pragnie mieć w swojej domowej bibliotece. Zważywszy na okazję, pomyślałam sobie, taki symboliczny zakup, plus nietuzinkowa dedykacja, to cudowny pomysł na trafiony prezent. Znany autor, znany tytuł, wydawałoby się prosta sprawa, a tu... szukam w necie, odwiedzam księgarnie, jedną drugą. Poznaje kolekcjonerów kolejnych wydań tej książki, również wśród księgarzy, dostaje od nich adresy antykwariatów. Nie ma!
 
 
Książki nadal szukam, a za chwilę o innej książce i... Idziemy do kina. W swoim dokumentalnym filmie La Tube, reżyser Peter Entell pokazuje w jaki sposób działają na nas obrazy. Doświadczenie zostało przeprowadzone tak, aby wykazać różnicę pomiędzy widzem kinowym, a telewizyjnym.
Na płóciennym ekranie wyświetlany jest film. Połowa zgromadzonych siedzi tak, że ma projektor za plecami, druga część widowni tak, że światło projektora pada im prosto w twarz. Na koniec, widzom zaczęto zadawać pytania. Publiczność, która miała projektor za plecami, zachowała zdolność analitycznego myślenia oraz krytycznego, kreatywnego podejścia do filmu. Natomiast druga badana grupa, okazała się bierna w swoich opiniach, a i podczas wyświetlania filmu, wykazywała się obniżoną aktywnością mózgową. Na podstawie tego doświadczenia Entell stwierdził, że analogicznie w przypadku oglądania telewizji, występuje u widza swoista „ociężałość umysłowa”, ponieważ znajduje się on w zasięgu światła, które pada na twarz. Taki człowiek traci poczucie dystansu.
 
Wnioski z badań są takie, że w kinie zdecydowanie łatwiej przychodzi nam kontemplowanie obrazu. Może o tym nie wiedzieliście, ale o tym, że dobrze widzi się tylko sercem, słyszał, chyba każdy. Obecnie w kinach, możemy obejrzeć najbardziej wyczekiwaną animację roku, czyli dzieło Osborna Mały książę. Gorąco polecam tę niezwykłą ekranizację książki Antoine Saint de Exupery. To jeden z tych filmów, o którym się mówi, że chwyta za serce i dotyka duszy. Dodatkowo, widok niejednego dorosłego widza, ukradkiem ocierającego łzę, zwłaszcza przy napisie The end, potęguje emocje i skłania do refleksji... nad tym, co w życiu najważniejsze?
 
W przypadku nauki, ostatecznym jej celem jest dostarczenie jednej spójnej teorii, która potrafi opisać i wyjaśnić mechanizmy rządzące Wszechświatem. Wyjaśnianie to, zostało nazwane przez Einsteina Teorią Wszystkiego. Polega na połączeniu tego co nieskończenie małe, z tym, co nieskończenie duże. To tylko teoria, ponieważ klasycznej fizyce nie udało się jak dotąd udowodnić, połączyć tych skrajności rozpatrywanych przez pryzmat czterech wymiarów. Wymyślono więc teorię strun, która zamiast zwyczajowego świata w czerech wymiarach, proponuje świat w dziesięciu wymiarach.
 
A teraz w kontekście, najlepiej filmu Mały Książę, tej jednej, jedynej róży, nie zastanawiając się zbytnio nad słowami, posłuchajcie dźwięków jakie potrafi wydobyć ze swoich strun głosowych ta dziewczynka:
 
 
Tak, to zdecydowanie piękne, kiedy znajdujesz miłość w swoim menu. A do którego wymiaru może przenieść dobra książka, muzyka, film... refleksja nad obrazem? Do którego wymiaru może przenieść praca nad książką, muzyką, filmem... obrazem? Do którego wymiaru może przenieść uśmiech dziecka, bliskiej osoby.... itd.
Jestem tylko włóknem, którym związano kwiaty w bukiecie. Lecz to nie ja stworzyłem te kwiaty. Ani ich kształt, ni barwy, ni zapachy. Moją jedyną zasługą jest to, że je wybrałem i połączyłem, aby je wam zaprezentować w nowy sposób.
 
Liście herbaty
Nie narzekaj na ciemność. Stań się światłem odszukałam w swoich starych zapiskach... Paradoks, bo od takiego cytatu zaczyna się trzeci tom książki, którą zakupiłam. Książka, herbata - instant mądrości – wystarczy dodać wody. I wtedy nie ma nie ma dla mnie, tak jak i C.S. Lewisa i wielu, wielu innych, wystarczająco dużej filiżanki herbaty, tak jak wystarczająco długiej książki... Obrazy, kolory, smaki, zapachy, emocje... wypełniają wyobraźnię. Ktoś nie wierzy? Wyobraź sobie jak zaczynasz konsumować kawałek soczystej cytryny.
 
 

2 komentarze:

  1. Witaj Teresko.
    Ciekawy wpis... Lubię Małego Księcia, bo jest bardzo pouczający i ponadczasowy.
    Pozdrawiam serdecznie i do siebie zapraszam.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  2. Patrzę na tę małą, słucham jej i mam oczy bardzo szeroko otwarte ze zdumienia. Co za barwa głosu! A do Małego Księcia przymierzam się w oryginale, tego na papierze, nie na ekranie ;))

    OdpowiedzUsuń