czwartek, 6 sierpnia 2015

Godzina W

1 sierpnia. Godzina 17.00. W Warszawie zamiera ruch uliczny, wyją syreny. Słychać dźwięk dzwonów.
 
Warszawskie dzieci pójdziemy w bój
za każdy kamień twój.

 
 
Fot. Teresa Kiedrowska
 
Na krwawych szańcach
Wśród próżnego trudu
czekamy cudu.

 


Dziś idę walczyć mamo. Czy tak przed wyjściem z domu 1 sierpnia 1944 roku  żegnał się Krzysztof Kamil Baczyński? Tego nie wiemy. Natomiast wiadomo, że Kazimierz Wyki, w czerwcu 1944 roku rozmawiał z Baczyńskim o jego ewentualnym udziale w Powstaniu. Otwarcie zapytał:
- Czy naprawdę jest rzeczą potrzebną, ażebyś z bronią w ręku szedł do Powstania? Może lepiej by siebie przechować, nie wiadomo jak będzie?
Baczyński zawsze był opanowany. Według relacji Wyki, "tym razem się żachnął, wręcz gniewnie" i powiedział mu wprost.
- Proszę pana, kto jak kto, ale pan powinien wiedzieć, dlaczego ja muszę iść, jeżeli będzie walka. Kto jak kto, ale człowiek, który tak zna i rozumie moje dzieło, musi zrozumieć mnie!
 
Poniżej jeden z piękniejszych jego wierszy w interpretacji Ewy Demarczyk.
 
 
Śpiew z pożogi, 15.06.1943
 
Krzysztof Kamil Baczyński poległ w czwartym dniu Powstania Warszawskiego.
 



2 komentarze:

  1. Witaj Teresko.
    Jestem pod wrażeniem. Mam wielki szacun dla powstańców, ale gorszy dla polotyków.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze Powstanie Warszawskie, Ludzie i ich ofiarnosc budza w mnie gleboki szacunek i respekt. Chyle czola przed ich bohaterstwem, niech mowia nawet bohaterszczyzna.

    I do szewskiej wrecz pasji doprowadzaja mnie dywagacje: czy bylo potrzebne, ect..
    Morda w kubel i szacun. To sie Powstancom nalezy.

    OdpowiedzUsuń