czwartek, 4 czerwca 2015

Pojęcie względne

Najpierw przychodzi zachwyt, a później zrozumienie pisał T.S. Eliot zachęcając do czytania poezji.

Sztuką jest zrozumienie. Poezją dla duszy?
 
Stary człowiek i jego syn pracowali na małej farmie. Mieli tylko jednego konia, który ciągnął ich pług. Pewnego dnia koń uciekł.
- Jakie to straszne – współczuli sąsiedzi – Co za nieszczęście.
- Kto wie, czy to nieszczęście, czy szczęście – odpowiadał gospodarz.
 
Tydzień później koń powrócił z gór, przyprowadzając ze sobą pięć dzikich klaczy.
- Co za niesamowite szczęście! - wykrzykiwali sąsiedzi.
- Szczęście? Nieszczęście? Kto wie? Kto wie? - odpowiadał ze spokojem starzec.
 
Następnego dnia syn, próbując ujeździć jedną z dzikich klaczy, spadł z niej i złamał nogę.
- Jakie to straszne. Co za nieszczęście! - znowu mówili ludzie.
- Szczęście? Nieszczęście? - z dystansem odnosił się do biadolenia ludzi staruszek.
 
Nastały złe, wojenne  czasy. Wszystkich młodych mężczyzn wcielono do wojska. Wielu z nich z wojny już nie wróciło. Syn owego gospodarza był nieprzydatny, więc pozostał w domu.
Szczęście? Nieszczęście? Jaki jest prawdziwy sens tragedii? Zwycięstwa? Sukcesu?
 
 
Ptak codziennie chronił się w suchych gałęziach drzewa, stojącego pośród rozległego pustynnego krajobrazu. Pewnego razu, trąba powietrzna wyrwała drzewo z korzeniami, i biedny ptak musiał przelecieć aż sto długich mil, zanim, wyczerpany znalazł sobie nowe schronienie. Gdy wreszcie, po długim locie dotarł do gęstego lasu, znalazł tam niezliczone drzewa, które uginały się od owoców.

Znacie z pewnością dobrze te przypowieści. Pewien dobrze mi znany wykładowca, mawia, że takie rozmyślania, wywody... Herbaciane wywody? …są mieszaniną pieprzu i dżemu. Prawda to?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz