czwartek, 18 czerwca 2015

Rozumiemy się bez słów

Są ludzie z duszą zrzędną, przez takich kwiaty więdną.
Jan Sztaudynger
 
 
Przede mną leży książka, a właściwie książki.  Ale Pana Klarneta i Króla mieczy Nicka Stone dosłownie połknęłam. No to jednak leży przede mną jedna książka: Cena plotki Sharon Marshall.
W pierwszej chwili pomyślałam: czy plotka w ogóle może mieć swoją cenę?  Jaką cenę? Ta książka rzekomo odpowiada na to pytanie, jak i również ma odpowiedzieć na pytanie co robią celebryci, by uchronić się przed wścibskimi fotoreporterami? Do czego są zdolni dziennikarze, aby osiągnąć swój cel, a w dodatku zadowolić swojego bardzo wymagajacego szefa? Gdzie są granice moralności dziennikarza tabloidowego i czy w ogóle istnieją?
Zaczęłam czytać... Kwiaty więdną.
 
Cena plotki? Autorka jest bezlitosna. Nie zostawia suchej nitki na nikim... Nawet na sobie. A może zwłaszcza na sobie? To może tak na chybił, trafił zaprezentuje dwa, no góra trzy fragmenty :)

Choć zostałam ostrzeżona... Nie mogę powiedzieć, że nikt mnie nie ostrzegał. Pierwszego dnia praktyk w gazecie, zostałam wzięta na bok przez kobietę w rażąco wymiętej koszuli i z twarzą pasujacą do jej stroju.
- Zdajesz sobie sprawę z tego, że jeżeli zostaniesz dziennikarką, nigdy nie wyjdziesz za mąż? - spytała zaciągając się papierosem, pochylona nad przedpołudniową wódką. - Jedyni mężczyźni, którzy kiedykolwiek będą w stanie zrozumieć te szalone rzeczy, które robimy całymi dniami, to inni dziennikarze z brukowców, a wierz mi, n i g d y nie chciałabyś się umawiać z którymkolwiek z nich.
(...)
Tak to właśnie wygląda w gazetach codziennych. Często chodzi o historię opartą na jednym fakcie. Dziewczyna zostaje rzucona przez chłopaka. Biegnij na jej próg. Zrób jej zdjęcia. Napisz, że wygląda smutno lub dzielnie albo ponuro. Możesz napisać, że jest zdruzgotana. Dodaj odrobinę smaczku, opisując co miała na sobie, i już masz artykuł, który trafi do gazet następnego dnia.
W przypadku niektórych gwiazd, takich jak na przykład Jennifer Aniston, gazety opisują tę samą historię codziennie prawie przez rok.
Oczywiście nikt z nas nie musi czytać tej książki, aby wiedzić, że źródłem wszelkich informacji jest zawsze, ale to zawsze... pewna, wiarygodna, zaprzyjaźniona, bliska... Słowem: najbliższa przyjaciółka obsmarowywanej bohaterki, bohatera artykułu. :)

Wprawdzie to dziennikarstwo wojenne uważane jest za najbardziej niebezpieczną pracę dla reportera, ale ja właściwie zawsze byłam zdania, że pytania dotyczące życia erotycznego gwiazd bywają zdecydowanie bardziej ryzykowne.
Spoglądam na okładkę. Tak proszę Państwa, autorka naprawdę podpisała się swoim imieniem i nazwiskiem.  

Wróciłam z kina.
Ważka rzeczna nie pojmuje ogromu oceanu? Cudownie jest milczeć z kimś, kto rozumie Cię bez słów? Gdy dorastające dziecko zaczyna wyfruwać z gniazda, szukając swojego miejsca na ziemi, miłości to jest to ucieczka? Banalna historia? To dlaczego w kinie widzowie płaczą na Rozumiemy się bez słów? Czy znajdziemy odpowiedź na te i inne pytania oglądając ten film? To może lepiej szukać odpowiedzi na takie pytania?


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz