czwartek, 15 stycznia 2015

Prezent

Yesterday is history, tomorrow is a mystery, but today is a gift. That is why it is called a present.
To bardzo ciekawy cytat. I nie tylko dlatego, że do jego autorstwa przyznaje się wiele, w tym bardzo znanych osób. W wolnym tłumaczeniu oznacza: Wczoraj to już historia, jutro tajemnica, ale dziś to dar losu. A dary są po to, aby się nimi cieszyć.
 
O jakim darze, prezencie będę pisać? A między innymi o tym, otrzymanym w świąteczno-noworocznym czasie.
Nad książką, którą to dostałam, autorka pracowała... piętnaście lat. Ta chęć, jak to ładnie ujęła, dopadła ją w jej nimrudzkim „domu”.
Co zadecydowało o wyborze jej wspomnień? Sama przyznała, że... nie wie?
Niezwykłą rzeczą, jest takie spojrzenie wstecz na życie, na wszystkie te różnorodne zdarzenia i sceny, drobne szczegóły, iż zastanawiamy się, co kryje się za wyborem, którego dokonuje umysł. Co się liczy spośród nich? Co skłania nas do wybrania tego co zapamiętujemy? To tak, jakby poszło się na strych, zanurzyło ręce w wielkiej skrzyni pełnej rupieci i powiedziało:
- Wezmę to i tamto.
Spytajcie trzy lub cztery różne osoby, co pamiętają, na przykład z podróży za granicę, a zaskoczy was różnorodność wypowiedzi.

Nie wiem jak Wy, ale ja, na przykład... wspominając słoneczną, ukochaną Italię, jednym tchem powiedziałabym: pomarańcze. Pomarańcze na drzewie. Zapach cytrusów. Sorrento...


To jedyne chwilki, a między nimi długie, puste przestrzenie miesięcy, czy nawet lat. Gdzie się wtedy było? Przywodzi to na myśl Peer Gynta: „Gdzie byłem ja, prawdziwy, cały?”

Zważywszy na fakt, iż Ibsen, tę książkę popełnił w Sorrento, to przyłączam się do jego pytania, zacytowanego przez Agathę Christie w Autobiografii. Ale jeszcze lepszym pytaniem, będzie gdzie byłam ja, i ta książka, że jej nie czytałam. Bo przecież będąc nastolatką, z zapartym tchem pochłaniałam jej wszystkie dostępne kryminały. Tą swoistą pasją, tak jak i kiedyś ktoś mnie, zaraziłam pewną młodą osobę, która nie dość, że podarowała mi ową Autobiografię, ale zaskoczyła zgromadzonym zbiorem i...

 Fot. Teresa Kiedrowska

i pytaniem (...).

A potem rozglądacie się po półkach na książki, i dostrzegacie jeszcze, że niczym domino, miłość do czytania, nauki, ciekawość świata, łatwość przyswajania języków obcych sprawia, iż dana osoba idzie o krok dalej...

 Fot. Teresa Kiedrowska

Rezolutnie stwierdzając, że sir Arthur Conan Doyle posługiwał się jednak piękniejszym słowem niż Agatha Christie. Trudno tu nie przyznać racji.
Następnie zauważacie książki, czasopisma, które kiedyś pożyczyliście.

 Fot. Teresa Kiedrowska

A które to stały się wraz z opowieściami o Italii, przyczynkiem do nauki tego języka i...

 Fot. Teresa Kiedrowska

I zrealizowaną chęcią zwiedzenia tego kraju, nie tylko oczyma wyobraźni, i nie tylko śladami znanych osób.
 
To i ja mam pytanie. Kogo ostatnio do czegoś zainspirowaliście? A może to ktoś w Was zaszczepił jakąś pasję?

23 komentarze:

  1. Podróżowanie ma więcej wspólnego z doświadczaniem pewnych rzeczy niż z oglądaniem ich. Podróż... zaczyna się. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! :)
    A.




















    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Życie to... swoista podróż. Gdzieś się kiedyś zaczęła, trwa... :)

      Usuń
  2. Witaj Teresko.
    Mnie już trudno czymś zainspirować, bo mój czas sie powoli kończy. Wolę pozostać przy swoich dawnych inspiracjach, aby go nie marnować na nowe wyzwania.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Michałku, a Ty znasz to powiedzenie: drzewo, które skrzypi, dłużej w lesie stoi... Ja tam Ci życzę wielu lat w zdrowiu, bo ambitnych planów, celów z tego co można wyczytać na Twoim blogu masz wiele. Abstrahując, że realizujesz zasadę: cudze chwalicie, swego nie znacie... Podróże krótkie, bliskie, acz twórcze. Niewątpliwie jesteś inspiratorem.
      Każdy z nas szuka, szukał gdzieś tam swojego... "Pacanowa"?
      Serdeczności :)

      Usuń
  3. Genialny jest ten cytat na początku wpisu! :) Szkoda, że nie bardzo można przełożyć go na język polski - trudno oddać tę grę słów.
    Hmmm... Myślę, że z tym inspirowaniem jest tak, że nie za bardzo wiadomo kiedy, jak i czym udało nam się zaszczepić w innych jakąś ciekawość świata, może nawet pasję :) Często zasiewamy małe ziarenka w umysłach innych nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Owoce czasem rodzą się po wielu latach :)
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gra słów... Tekst i kontekst. Tak. W sumie, w przypadku mądrych, złotych myśli, to sztuka dokonać takiego tłumaczenia, aby zachować podobieństwo dźwiękowe, dwuznaczność i dowcip językowy :)
      Co do inspiracji... Hm. Czasami rzeczywiście nie wiemy. Teraz wchodzimy na grunt cytatu z kubka: You can't get a cup of tea big enough or a book long enough to suit me. Czyli: "Nie ma dla mnie wystarczająco dużej filiżanki herbaty, ani wystarczająco długiej książki", więc zanim ją tu zamiast komentarza napiszę...
      Jedno jest pewne, obcy uśmiech dla innych ust inspiracją jest zawsze. To taki międzynarodowy język, zrozumiały dla wszystkich :)))

      Usuń
  4. Na to nie wpadłam! Faktycznie "present" oznacza zarówno teraźniejszy, jak i prezent! Gra słów znakomita.
    A co do inspiracji, to w ostatnich latach dopadły mnie dwie - wspinanie z Maćkiem Berbeką, i podróż do Peru, którą to myślą natchnął mnie Piotr Małachowski, bloger.
    A napisanie książki i samo blogowanie spadło z nieba. Nie potrafię wskazać autora, ale cieszę się, że ktoś mi to podrzucił:))
    PS. Z podróży do Cinque Terre najbardziej zapamiętałam kota, w pięciu kolorach:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Teraz Ty, i kompilacja pewnych zdarzeń, zainspirowaliście mnie do tematu następnego wpisu. Góry! I znowu ktoś mi przypomina o moim marzeniu... Peru. No wraca jak bumerang :)

      Usuń
  5. Ja z mojej podróży do Włoch zapamiętałam przepyszne dania z makaronu i niesamowitą opiekę Włochów, kiedy to trochę mi się zachorowało... A jeśli chodzi o to co mnie inspiruje... życie, po prostu :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście są opiekuńczy, i to w różnych sytuacjach. Czasami aż nadto. :)
      Kuchnia śródziemnomorska! Oczywiście mój nr 1. No ale przecież Włosi celebrują jedzenie, są tu Mistrzami i... zdecydowanie kochają życie.

      Usuń
  6. o, Boże! Chyba z powodu matuzalemowego wieku nie pamiętam lektur, co ma dobre strony, bo wracam bez obaw.
    Pozdrawiam, podziwiam, gratuluję:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze standardowe pytanie po włosku to: jak się nazywasz lub masz na imię? Drugie pytanie: ile masz lat?! Trzecie... Taki zestaw jest zadawany tyle razy, że nie wykpiłabyś się tym eufemizmem. Ba, przypomniałabyś sobie z radością wszystko ;)))

      Usuń
  7. mnie inspiruje moja Mała...prostymi rzeczami o których już dawno zapomniałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. O tym wiedzą wszyscy, którzy czytają Twojego bloga. Słowo przewodnie i Słowo Roku 2014: kilometrówka ;)

      Usuń
  8. To dobre pytanie i jakby tak każdy napisał coś prawdziwego o sobie to byłoby ciekawie. Ja na przykład razem z mężem zostałam nagle i niespodziewanie w pustym mieszkaniu. Dzieci z wnukami wyjechały do innego miasta. Natychmiast ubyło mi obowiązków, co miłe nie było takie jak to sobie wyobrażałam.Znalazłam zajęcie zastępcze: krok po kroku uczyłam się fotografii. Jeden aparat, potem drugi i trzeci i tak wypełniłam sobie czas, że znowu zaczęło mi go brakować.I tak już zostało....
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My ludziska jesteśmy raczej ciekawi poznania prawdy (?), o kimś, a nie o sobie. Lepiej widzimy pod lasem, nie pod nosem? Dlatego A. Christie, jeszcze przed śmiercią, sama postanowiła napisać swoją biografię? Z drugiej strony, jak to rzekł Einstein: Długo­let­nie błądze­nie w ciem­nościach w poszu­kiwa­niu praw­dy od­czu­wanej, lecz nieu­chwyt­nej, głębo­kie pragnienie oraz przep­la­tające się ze sobą ok­re­sy wiary i zwątpienia, które pop­rzedzają jas­ne i pełne zro­zumienie, zna­ne są wyłącznie tym, którzy sa­mi ich doświadczyli... :)

      Usuń
  9. Czasami wydaje mi się, że pasji mam zbyt wiele, ale kocham je wszystkie i nie wyobrażam sobie poranka bez biegania, wieczoru bez książki i życia bez syna.
    Bieganiem zaraziłam przyjaciół, a syn zasypia z książką jak i jego matka. Pasje budują chwile. chwile składają się na dzień, a życie staje się bogatsze.
    Pozdrawiam serdecznie
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sia! Cieszę się, że i do mnie, co prawda "wirtualnie", ale dobiegłaś, i to z tak pięknymi słowami na ustach. Dawno Cię tu nie było, a na Twoją stronę były w okresie świątecznym, i po problemy z wejściem. Wszystkiego dobrego w tym Nowym Roku!
      Również pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  10. Staram się inspirować :) zaprosić do przemyśleń, zastanowienia ale wszystko zależy od chcącego się zainspirować lub niechętnego do tego typu czynu. :))
    Ostatnio wpadły w moje ręce bardzo ciekawe książki czytam.
    Mnie się podoba zdanie Peer Gynta na swój użytek zmieniam je na takie:
    - Gdzie jestem ja prawdziwa cała? No gdzie?
    :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zważywszy na temat, jaki podejmujesz u siebie: "to czemu dajesz uwagę" ... Wpadła mi w ręce książka "Mourinho vs Guardiola". Ubawiło mnie stwierdzenie mistrza ciętej riposty, czyli Mourinho, które koresponduje z moim i Twoim wpisem: skrajną odmianą pasji jest... złość. Nie koncentrujemy się na tym? To może inna jego myśl: Nie jestem najlepszym trenerem na świecie, ale lepszego ode mnie nie ma :)))
      Szczerze powiedziawszy człowiek nie ma wielkiego wyboru. Być, albo...? Czyli jeżeli żyje, to właśnie taki jaki jest... prawdziwy :)

      Usuń
  11. Dzisiaj czwartek, więc wpadłam na herbatkę ;-)

    Kurcze, jeszcze nigdy nie byłam we Włoszech, ale może w tym roku...

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękny i mądry cytat. Pasji we mnie mnóstwo. Jak mówią Najbliżsi, całe życie inspiruję ich zdrowym trybem życia (ruch i sposób wyżywienia) oraz pozytywnym nastawieniem do życia. Dodatkową pasję zaszczepiła we mnie moja Córka. To fotografia. Właściwie to przypomniała mi o niej, bo już jako dziecko lubiłam robić zdjęcia, ale potem jakoś zapomniałam o tej ogromnej przyjemności. Teraz nadrabiam. ;)
    Italię też bardzo lubię i też często odwiedzam. Na naukę włoskiego jestem jednak za leniwa. :( Moja Córka uczy się za nas wszystkich. Jest zakochana w tym języku. Ja mniej. W ogóle to ze mnie taki antytalent językowy.
    Pozdrawiam serdecznie oraz dziękuję za miłą wizytę! Halszka

    OdpowiedzUsuń
  13. Pasje fajny temat, jakie ja mam pasje? życie jest moja pasją, a w nim czytanie książek, zwiedzanie świata, zobaczyłam go wzdłuż i wszerz z wyjątkiem Antarktydy i Arktyki ale już Islandia zaliczona szkoda ze nie Grenlandia, ale cóż nie można mieć wszystkiego, poza tym historia, mój ukochany sport, kulinaria, ogród, cóż jeszcze, lubię ludzi i chyba to już wszystko, a może nie?
    pozdrawiam
    Włocha sa cudne Toskania przepiękna, ale ja widzę w każdym kraju cos co mnie powala, pozdrawiam ( dlatego nauczyłam się sama dwóch języków , można można )
    j

    OdpowiedzUsuń