piątek, 23 stycznia 2015

Gra tajemnic

Wrócę do książki, której fragment okładki znalazł się w moim poprzednim wpisie. Mianowicie Tajemnice szyfrów P. Lunde. Książka ta, wzbudziła sporo sensacji, a jednemu z czytelników poruszyła tak wyobraźnię, iż pisząc do mnie maila... Nie mniej, osoba ta, nawet do tej książki nie zajrzała. Co robi tytuł, slogan, obraz z człowiekiem?
Wróćmy do tematu. Człowiek, o którym zaraz powiem, a o którym można również przeczytać na kartach tej książki, nazywa się Alan Turing. To nieżyjący utalentowany matematyk, profesor Cambridge, kryptolog z Bietchley Park i projektant prototypu programowalnego komputera. Światu bardziej znany jako twórca ulepszonej wersji bomb kryptologicznych Ryjewskiego, mających za zadanie złamanie szyfru Enigmy. Od kilku dni, w kinach na terenie Polski, można ogladnąć film o Alanie Turingu Gra tajemnic.

 
Gra Tajemnic, to między innymi tytuł jednej z prac, publikacji naukowych Turinga...
Po powrocie z kina, przeglądnęłam recenzje w kilku serwisach, i zaczęłam się zastanawiać, czy oglądaliśmy tę samą produkcję. W większości przypadków, autorzy są oburzeni zdawkową informacją, na temat udziału Polaków w rozszyfrowaniu Enigmy. Rozważania na ten temat, to... wszystko. Tak, trzeba przyznać, że enigmatyczne jest, czy tylko o tym wątku historycznym jest ten film. Stąd szansa na Oskara? Czy dlatego do 2011 roku, scenariusz filmu znajdował się na Czarnej Liście Hollywood - liście najlepszych niezrealizowanych dotąd scenariuszy filmowych?
Myślę, że te tajemnice warto odkryć we własnym zakresie. 

20 komentarzy:

  1. Kiedyś przed pójściem do kina czytałam recenzje najnowszych filmów i to na nich opierałam się przy wyborze - teraz, ufam sobie, bo mam niejasne przeczucie, że tam piszą to, co ktoś im podpowiada, nie licząc się z samym filmem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również nie czytam recenzji... przed :) Natomiast czasami, biorę pod uwagę oceny, rzeczowe informacje dość wiarygodnego i znanego serwisu filmowego. Na nim szeroko pojęta "opinia" prawdziwych fanów, znawców kina, dość szybko rozprawia się z wszelkiej maści mitomanami ze skłonnościami do fantasmagorii. Prężnie działają moderatorzy. Oczywiście weryfikowane jest tzw. spoilowanie. To zdecydowanie wpływa pozytywnie nie tylko na rzetelność, ale i wizerunek tej strony. Zresztą każdej.
      Co do Twojego Agnieszko pytania: co lub kto podpowiada ludziom jakieś "filmy", to obawiam się, że ani Ty, ani ja nie dowiemy się tego nigdy :)

      Usuń
  2. Przywróciłaś mi wiarę w siebie ;) Myślałam, że tylko ja mam takie wrażenie, że recenzje z filmów piszą osoby, które go nie widziały... Ciekawe, czy za trzy tygodnie będzie ten film jeszcze w kinach... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzje dotycząe tego filmu bardzo mnie zaintrygowały. Bo przecież jest subtelna różnica pomiędzy subiektywnym odbiorem obrazu, a pisaniem nie na temat. I zaczęlam sobie tak szperać w necie. To jedna z rad, jaką znalazłam.
      Jak napisać dobrą recenzję?
      "Zastanów się, kto będzie odbiorcą twojej recenzji. Od tego bowiem zależy forma, treść i dobór słownictwa, jakim będziesz się posługiwał, pisząc ją."
      To może nie jesteśmy właściwymi odbiorcami? :)
      Serdeczności :)

      Usuń
    2. Na to wygląda ;) W najbliższą środę ten film wchodzi u mnie na ekrany, wybieram się ! Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Film polecę mężowskiemu. :) A recenzje przyznaję się czytam i często się kieruję wyborem z recenzji. Ale także oglądam filmy z polecenia blogerów. Ktoś obejrzał poleca. W telewizorze chyba na Ale Kino ale może nie? Odkryłam film pt. "Ona" uczta po prostu wśród badziewia. Bardzo polecam jeśli jeszcze nie oglądałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam film i Tobie. Świetny portret psychologiczny głównego bohatera. Jeżeli można tak mówić, bo jest to przecież scenariusz napisany na podstawie biografii.
      "Ona"? Nie widziałam, bo nie przepadam za filmami sci-fi? Ale, ale... skuszę się na tę ucztę :)

      Usuń
  4. Witaj Teresko.
    Ogladałem ten film. Robi wrażenie.
    Również Wołoszański też coś o tym zrobił.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  5. Recenzje często mnie rozczarowują bo mam inny odbiór filmów, doceniam dobrą historię, aktorstwo a nawet dobre zdjęcia operatora. Na ten film wybieram się w przyszłym tygodniu i fajnie, że mogłam przeczytać Twój tekst.
    pozdrawiam dobrycoach.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozszyfrowania enigmy nikt nam nie odbierze i nie przeinaczy faktów. Nie oglądałam filmu, jak będę tylko miała okazję, nie omieszkam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzadko czytam recenzje. Psują mi przyjemność oglądania filmu i własny jego odbiór. Chyba tak jednak jest, że osoby piszące recenzje kierują się "określonymi" odbiorcami.
    Pozdrawiam serdecznie! Halszka

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem za a nawet przeciw. Film jest świetny, bez dwóch zdań. Los, który spotkał Turinga to rzeczywiście jakaś hekatomba. Nie do uwierzenia, że jeszcze w latach 50-tych o życiu człowieka decydowały debile...
    Ale mam żal za to ciągłe naginanie historii. My swoje wiemy, jak pisze Lotka, i nikt nam tego nie odbierze. Ale to tak jakby zrobić film o tym, że Westerplatte bronił generał Patton. Przecież w ten sposób nawet młodzi Polacy na kilkadziesiąt lat nie będą mieli o tym pojęcia. Czemu pozbawiani jesteśmy tak nielicznych w historii sukcesów, także tych na miarę światową?

    OdpowiedzUsuń
  9. Oglądałam programy Wołoszańskiego „Sensacje XX wieku”, „Twierdza szyfrów”, „Encyklopedia II wojny światowej” „Przewodnik historyczny Bogusława Wołoszańskiego”. Mam mały pogląd na ten temat,jeżeli będę mieć okazję,to na pewno film obejrzę.Recenzji nie czytam nigdy,bo mam wrażenie,że nie są pisane dla mnie.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  10. nie widziałam filmu, ale temat jest na tyle nośny, że bez recenzji idę w ciemno...sali kinowej. Twój artykuł i komentarze wzmogły apetyt na tajemnicę, właściwie jej rozszyfrowanie:))Pozdrawim

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam książki, ani nie oglądałam filmu.
    Nie mogę się wypowiadać na tematy, na które nie mam zielonego pojęcia, ale skoro już tu zajrzałam.....miłego dnia Teresko :)

    Jeszcze tylko słówko...
    Przy czytaniu książek czasem posiłkuję się recenzjami. Niemniej własne zdanie wyrabiam sobie już podczas lektury. Zapewne jak wszyscy ;)
    Filmy....oj, tu mam tyły. Sama nie lubię chodzić do kina, a mąż rzadko bywa w domu, więc siłą rzeczy jestem skazana na cierpliwość i oglądanie hitów już w TV ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wybieram się do kina po sesji, może na ten film właśnie? :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj serdecznie.
    Widziałam ten film, moim zdaniem praca nad rozszyfrowaniem Enigmy jest w tym filmie na drugim planie a na pierwszym planie jest historia mężczyzny niezwykle zdolnego ale nie umiejącego żyć w grupie i mającego odmienną orientację seksualną. W moim środowisku spotykam takich ludzi super zdolnych ale nie do współpracy, ciężkich z różnymi problemami....a może ja patrzę na film pod kątem człowieka i jego problemów?
    pozdrawiam Teresę najserdeczniej

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak mnie tu dawno nie było. ;)
    co do tajemnic, jestem tego samego zdania. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Do recenzji przed seansem nie zaglądam. Po obejrzeniu filmu i owszem po to by skonfrontować własną opinie w temacie z innymi. Filmu jeszcze nie widziałem, ale wybieram się na niego oczywiście. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń