czwartek, 6 listopada 2014

Jeszcze Polska

Jeszcze Polska nie zginęła, póki się śmiejemy
Hanka Bielicka

Książka Umarłam ze śmiechu, niejako wpadła w księgarni w moje ręce. Z okładki spoglądała na mnie uśmiechnięta i z lekkością unosząca jak piórko sztangę - Hanka Bielicka. Zaglądnęłam do środka. Przeczytałam na chybił, trafił końcówkę jednego z jej monologów i zaczęłam się śmiać. Decyzja mogła być tylko jedna.

Nie wiem jak Wam, ale mnie Bielicka, zawsze kojarzyła się ze „skrzekliwie” roześmianą, starszą panią w kapeluszu, która ma na wszystko celną, nasyconą humorem ripostę.

Dziennikarze zawsze mnie męczą pytaniami o kapelusze. Aż nudno odpowiadać. Interesują się nimi tylko dlatego, ze najłatwiej utożsamić człowieka z czymś rozpoznawalnym. Kapelusze się znakomicie do tego nadają, zwłaszcza noszony na estradzie, strojny, rzucający się w oczy. Nie lubię jednak, gdy pod kapeluszem nie dostrzegają mnie, Hanki Bielickiej, aktorki i człowieka.
Kamila Bourguois, Dzień za Dniem nr 31 z 11 sierpnia 2004

Kto zapamiętał ją przede wszystkim jako aktorkę i człowieka? Z pewnością Zbigniew Korpolewski, autor książki Umarłam ze śmiechu

 Fot. Teresa Kiedrowska

Jak podaje w swojej książce Korpolewski, poznał Bielicką w 1962 w czasie Narciarskich Mistrzostw Świata w Zakopanem. Oczywiście, oboje nie przebywali wtedy w Zakopanem, ale... w sali koncertowej Grand Hotelu w Sopocie. Zbigniew Korpolewski – konferansjer (wtedy jeszcze nikomu nie znany jako autor tekstów) w czasie próby, starał się przekonać jednego z aktorów do zaprezentowania napisanego przez siebie monologu. Problem polegał na tym, że tekst, tak właściwie nie był skończony. Puenta była uzależniona od wygranej, bądź przegranej słynnego skoczka Łaciaka. Aktor twierdził, że nie zdąży nauczyć się tekstu, i nie chciał podjąć się tego zadania. Przysłuchująca się temu zdarzeniu, znana już szerszej publiczności Bielicka, zaproponowała, że to ona zaprezentuje monolog.
 
No co? Masz go. Fisaka nie widzieli... Nie flisaka, tylko fisaka. Flisak spływa Wisłą w dół, a my spływamy z góry w ramach fis-chałtury, to jest fis-kultury, chciałam powiedzieć. Że co? Że mylę kulturę z chałturą? A kto to u nas odróżnia? (...)
Zbigniew Korpolewski, Fis-chałtura

Bielicka po tym występie otrzymała owacje, a Korpolewski dostał się do jej ograniczonego grona autorów. W tamtych czasach nie było to rzeczą prostą. 


Gdy tak, zaczęłam mojej znajomej streszczać przygodę z tą książką, A. wypaliła - to właściwe słowo.
- Jak to? To ona tego wszystkiego nie mówiła, ot tak, na poczekaniu, z głowy? - ze zdumieniem w głosie dopytywała A.
- Z pamięci... – starałam się wyjaśnić.
- Nieee, to ona niezłą aktorką była - przerwała mi w pół zdania A.

Fot. Teresa Kiedrowska

Nie biegła, nie biegła, tylko przyjechała... tramwajem. Bo teraz aktorce ledwo na tramwaj wystarcza. Tramwaj kosztuje tyle, ile kiedyś taksówka, a taksówka tyle, ile dawniej rata za samochód... miesięczna. Tak, tak, były kiedyś takie czasy, że samochód był na raty... (…) Ja wiem, że wysoki sąd chciałby, żebym do rzeczy. Ja też bym chciała, ale kto u nas mówi do rzeczy. Zawód aktora z samej rzeczy jest niedorzeczny. No niech wysoki, niezawisły trybunał się zastanowi, żeby przez cale życie udawać kogoś innego i w dodatku nazywać to pracą? (…)
Ja wiem, że wysoki sąd chciałby, żebym do rzeczy, to znaczy na temat oskarżonego, któremu zarzuca się, że grał role niestosowne, na wyrost. Niech więc wysoki sąd rzuci okiem na oskarżonego, toż przy jego posturze każda rola musiała być na wyrost. A czasy były takie, że niejeden Maliniak, chciał być Królem Ryszardem, a dopiero dzisiaj niejeden Król Ryszard woli być Maliniakiem, ze względu na uposażenie...
Zbigniew Korpolewski, Monolog biegłej


Tak, proszę Państwa, w zdecydowanej większości za tekstami Bielickiej, niejako w cieniu, stoi ich autor: Zbigniew Korpolewski. Wizjoner?
Metro budujemy w Warszawie. Właściwie to nie wiadomo, dlaczego to się u nas ma nazywać Metro, bo tak się nazywa w Paryżu i w Moskwie, a w Londynie Underground... Na razie mamy pół metra, bo całe jeszcze niezbudowane. Mamy prototyp. Ale to niczego dobrego nie wróży. Prototyp dobrobytu mieliśmy na początku lat siedemdziesiątych, a produkcja masowa do dzisiaj nie ruszyła (…) 
Zbigniew Korpolewski, Metro


Jakim była człowiekiem? Czy Poradnik pani Hani, w Podwieczorku przy mikrofonie to jej przemyślenia?

 Fot. Teresa Kiedrowska

W związku z okresem urlopowym otrzymałam wiele listów od słuchaczy, proszących mnie o różne porady. Niestety, z braku czasu nie mogę na wszystkie odpowiedzieć, ale postaram się przynajmniej w kilku najważniejszych zająć stanowisko zgodne z moim życiowym doświadczeniem:

Byłam sama na wczasach – pisze do mnie Strapiona. Poznałam go i pokochaliśmy się od pierwszego wejrzenia, ale ja mam męża i dwoje dzieci. Urlop się kończy, a ja nie wyobrażam sobie życia bez niego, mimo że jest w wieku mojego syna. Co robić?”
Namówić męża, żeby go adoptował. Będzie wam raźniej. Dzieciom też.

Widziałam na plaży pana Klemensa – pisze do mnie Rozkochana. W kąpielówkach jest mu jeszcze ładniej niż w ubraniu. Jak mu o tym powiedzieć?”
Nic nie mówić. Niech żyje w niepewności.(...)


Tak, tak, ja też wiem, że dziś się rozpisałam, a raczej jak skryba naprzepisywałam. Tym, którzy się zastanawiają, jaki to dialog tak mnie rozśmieszył, śpieszę z fragmentem tekstu:

I: Co pan mi się tak przygląda?
II: A tak nic sobie... Zastanawiam się, czy pani pije?
I: No wie pan!
II: Właśnie nie wiem i dlatego się zastanawiam... No więc pije pani?
I: Oczywiście, że nie...
II: Wcale?
I: Wcale, jak wcale, no czasem pije.
II: To bardzo niedobrze...
I: Nie rozumiem...
II: No właśnie, tego się spodziewałem... Mąż pije?
I: Nie...
II: Coraz lepiej... to co ja będę za was pił?
(…)

 Fot. Teresa Kiedrowska

I: Ależ pan głupstwa opowiada. Przecież pijaństwo jest jednym z powodów naszego ubóstwa, marnej pracy i przedwczesnej umieralności społeczeństwa. Jest przyczyną kryzysu gospodarczego i społecznego.
II: No właśnie. A dzięki kryzysowi możemy wprowadzać reformy gospodarcze, podwyżki cen... Rząd ma problemy, które próbuje bezskutecznie rozwiązać. Coś się dzieje. Rozwijamy się. Telewizja ma o czym dyskutować, dziennikarze o czym pisać. Alkohol jest u nas ogromną siłą napędową. Czy pani wie, że taki przeciętny Amerykanin wypija rocznie tylko połowę tego co przeciętny Polak, a Anglik jeszcze gorzej. I do czego to doprowadziło. Anglicy chodzą i jeżdżą lewą stroną. Same mańkuty! Widzi pani teraz, jaka jest różnica między nami, a Anglią!!!
I: Nie widzę!
II: Nie może pani widzieć, bo tam jest straszna mgła. A różnica między Polską, a Anglią jest taka jak między Izba Lordów, a izbą wytrzeźwień...
I: Teraz nareszcie zrozumiałam, dlaczego będziemy mieli parlament dwuizbowy – przecież gdzieś musimy wytrzeźwieć...
Zbigniew Korpolewski, Dialog pitny, 1988 rok


Jaki głos? Jaki głos? Ja już głosu nie mam. Bo już swój oddałam w wyborach. Wołali: „oddaj swój głos”, to oddałam. I dlatego taka zachrypnięta jestem - powiedziała Hanka Bielicka w Jubileuszowej białej plamie.

A dzisiaj, ciekawe, czy pani Hanka, namawiając do wyborów głosiłaby hasło... daj lajka?

25 komentarzy:

  1. Myślę, że ona mogłaby recytować książkę telefoniczną, a sala i tak umierałaby ze śmiechu.
    A.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z A. Poza tym Pani Hanka miała doskonałe wyczucie puenty, pauzy, świetnie operowała intonacją. Wirtuozeria głosu, łącznie z charakterystyczną chrypką, doskonale pasującą do treści monologów. One tez świetne, ale jak zawsze autor mniej znany, bo go po prostu nie widać:))
    Twoje zdjęcia super:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zgadzam się z A. Sempoliński, o niej mawiał, że ona znała tekst, zanim autor zdarzył go napisać...
      Dziękuję i pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Dla mnie byla rewelacyjna Dama Polskiej Estrady:)
    Mialam ja okazje podziwiac wielokrotnie i zasmiewac sie do lez.
    Dzieki za ksiazki, poszukam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze polecam. Ta książka, to jakby zamówić w dżdżysty dzień do domu słońce. Znajdziesz tam nie tylko wspomnienia, ale znane i nieznane anegdoty oraz monologi. Słowem... szczyptę jej bardzo ciekawego życia.

      Usuń
  4. Witaj Teresko!
    Uwielbiałem Hankę Bielicką. Też uważam, że śmiech ro zdrowie i póki sie śiejemy to ojczyzna nie zginie.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaważywszy jeszcze na fakt, że śmiech powstaje w centralnym układzie nerwowym... ;)
      Serdeczności :)

      Usuń
  5. Książkę kupię bo ważny jest śmiech taki do głębi poruszający jelita. Kiedyś Chmielewska do łez i pani Hanka Bielicka, cudowna kobieta której głos do dziś brzmi w moich uszach.
    A Twoje zdjęcia cudne. Serdecznie pozdrawiam z :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam, że autor popełnił książkę z właściwym sobie poczuciem humoru. Choć sam przyznaje, że większość opisywanych przez niego środowiskowych anegdot czy dowcipów sytuacyjnych słabo znosi konfrontacje z papierem i właściwie powinna być odegrana na żywo... To by było perpetuum mobile śmiechoterapii? ;)
      Dziękuję za miłe słowa i również pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Hanka Bielicka to postać wyjątkowa. Nikt tak jak ona nie mówił tak dużo i z takim sensem. Jej poczucie humoru udzielało się wszystkim i dzięki książkom będzie dalej rozbawiało do łez.
    Wspaniałe wspomnienie cudownej artystki.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej chyba to ujmuje epitafium Krzysztofa Daukszewicza:
      Tu, w tym miejscu, miała spocząć Hanka Bielicka - sługa boży,
      ale nie daje się położyć.

      Usuń
  7. książkę mam i co najważniejsze przeczytałam, znakomita, pan Korpolewski był jej stałym autorem, znam również, poprzez pana Zbigniewa ADRJAŃSKIEGO, bardzo dystyngowany pan, nikt by nie uwierzył, że takie znakomite teksty pisał dla pani Hani, ale to Ona z tych tekstów robiła perełki, ona jest postura jej fizis i jaj niezapomniany głos
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie nazywają to tym procentem szczęścia potrzebnego do sukcesu. Hm. A tak naprawdę, to jest cały sztab ludzi z sercem, pasją, entuzjazmem, talentem, doświadczeniem, pracowitością itd., których spotyka się na swojej drodze we właściwym czasie. O tym też mówi właśnie ta książka.
      Żeby ich do siebie przyciągnąć trzeba mieć to w sobie? ;)

      Usuń
  8. Pamiętam, pamiętam naszą Panią Hankę. Zawsze mnie bawiła i bawi do dziś. Lubię śmiech, dlatego też Pani Hanka Bielicka jest dla mnie wyjątkową Postacią.
    A Twoje zdjęcia są piękne i refleksyjne. Widać na nich Twoją wrażliwą duszę.
    Pozdrawiam serdecznie oraz dziękuję za miłe komentarze! Halszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu sama o sobie powiedziała: Co się tyczy mnie, mojego głosu, to jestem taki Louis Armstrong polskiej estrady... tyle, że nie gram na trąbce :)
      Dziękuję za wizytę i te wszystkie miłe słowa.
      Powrotu do formy, czyli zdrówka i serdeczności życzę :)

      Usuń
  9. Pani Bielicka to była klasa sama w sobie :) Radością życia, humorem, ciętym językiem mogła by obdarzyć pół Polski i jeszcze by zostało. A życia nie miała łatwego, jakby się wydawać mogło.
    Chyba się skuszę na książkę :) bo ponadczasowa, jak sama pani Hanka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda. Bielicka: "Ja jestem taka "La Donna De Mobile" - czyli kobieta z Demobilu. Przecież ja tyle wojen przeżyłam, że z takim doświadczeniem mogłabym zostać ministrem obrony narodowej albo Miss NATO i co pan na to?"
      Korpolewski ukazał ją jako normalnego człowieka i... artystkę - co z definicji oznacza posiadacza skóry słonia i wrażliwości motyla. Mamy tu tło historyczne, życie prywatne, ale i jej życie przez pryzmat tzw. "bufetu"...
      "Opinia "bufetu" często decyduje o prawdziwej pozycji i autorytecie aktora, reżysera, czy nawet dyrektora."
      To trzeba samemu przeczytać... ;)

      Usuń
  10. Nic mądrego już tu nie napiszę,bo wszystko co chciałabym o Pani Hance Bielickiej powiedzieć,zostało już tu napisane.Bardzo ją lubiłam i chętnie oglądałam na dużym i małym ekranie.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bielicka fajna babka.... a widzisz a ja kiedyś miałam takie zdarzenie z kapeluszem, poznałam faceta, i ntak od słowa do słowa a on mi mówi że mnie skąś kojarzy... pytam skąd i po chwili mówi Mina Wetp kojarzyła mi sie zawsze z kapeluszami, bo kiedyś oglądałem filmik na you tube jak uszyć kapelusz....no i masz, ech te kapelusze! Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  12. O, mnie się też zawsze kojarzyła z kapeluszem :)
    Pierwszy cytat taki bardzo trafny w kontekście dzisiejszego Święta :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pani Bielicka już zawsze kojarzyć mi się będzie z kapeluszami, gadatliwością, dobrym humorem i zachrypniętym głosem

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam panią Hankę i to dzięki mojej mamie poznałam twórczość tej cudownej artystki, ile łez szczęścia, radości dzięki tej uroczej kobiecie wylałam to trudno nawet zliczyć. Była niezwykła ze względu na postawę wobec życia i szkoda, że dziś wiele młodych osób nie sięga do takiej wybitnej klasyki... Większość słysząc nazwisko Bielicka myśli kapelusze, a to przecież przede wszystkim nieprzeciętne poczucie humoru, błyskotliwość, perfekcja wypowiedzi, kunszt aktorski, to "Zjawisko" artystyczne:

    OdpowiedzUsuń
  15. Witaj Tereniu ! Bardzo lubiłam panią Hankę Bielicką, była znakomitą aktorką, urzekła mnie jej gadatliwość, miała poczucie humoru , nosiła wspaniałe kapelusze. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj Teresko,
    Hanna Bielicka to dla mnie wzór jak można być radosnym i wspaniałym Człowiekiem, Widziałam Panią Hannę na żywo w teatrze i zrobiło to na mnie duże wrażenie...
    pozdrawiam ciepło
    dobrycoach.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń