czwartek, 10 lipca 2014

Pieśń roześmiana

- Przeczytajcie poniższy wiersz Williama Blake'a, robiąc to z tym samym tonem szczęścia w głosie, jakie musiało wypełniać serce autora, gdy tworzył - powiedział prowadzący.

 Fot. Teresa Kiedrowska

Teraz, kiedy się śmieję każde ziele w lesie
I jasnym śmiechem pluszcze ten strumień przejrzysty
I śmieją się obłoki, i echo, co niesie
Naszą wesołość w bory, nie milknąc wśród liści,

 Fot. Teresa Kiedrowska

Gdy piękne nad pięknymi śmieją się łąkami
Drzewa, gdy w polu śmieje się i świerszcz, i zając, (...)

Gdy ptaki, wielobarwne ci duszkowie leśni
Śmieją się, gdy orzechów pełno i czereśni,
Przyjdźcie, by się weselić, biesiadę ze mną dzielić (…)

                                                                              Fot. Teresa Kiedrowska

- Czytanie pogodnej, pełnej radości poezji to jeden z najlepszych sposobów rozwinięcia jasnych, atrakcyjnych tonów – kontynuował. (...)
- A teraz, zastanówcie się, gdzie chcielibyście spędzić Wasze wymarzone, rajskie wakacje.

46 komentarzy:

  1. piękne, jak dla mnie jest to jeden z lepszych klasyków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się odezwałaś i znowu piszesz :)
      Nastrój wiersza skojarzył mi się z ostatnio oglądanym filmem (za tydzień o tym naskrobię) i bardzo podobnym zdarzeniem flasmobowym - Odą do radości, IX symfonią, Starówką, latem w mieście...

      http://www.youtube.com/watch?v=GBaHPND2QJg

      Gdyby udało się otworzyć drzwi percepcji,
      wszystko ukazałoby się człowiekowi takim,
      jakim jest... czyli nieskończonym - powiedział równie pięknie Blake.

      Usuń
  2. Dzisiaj kuplam bilety:) U mnie to proste. Floryda:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam dodać, że lecimy z Tobą... wirtualnie. Byłoby miło, gdybyś znalazła chwilę czasu na relacje ;)
      Udanego wypoczynku!

      Usuń
  3. Witaj Tereniu !Bardzo ładny wiersz i zdjęcia też. Ja najchętniej całe wakacje spędziłabym nad morzem Bałtyckim. Chciałabym poczuć powiew bryzy i zanurzyć się w fali. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, dziękuję. Teraz też zaczęłam tęsknić za szumem fal, spacerem wzdłuż linii brzegowej... Ach... ;)

      Usuń
  4. Ciekawie się czytało :-)
    Ja to ciągle na wakacjach :-)))
    Mam odpowiednie towarzystwo :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Oj, tak. Klub Kota Jasna 8, to przecież chadzanie własnymi ścieżkami, leniwy pomruk i przeciąganie... ;)

      Usuń
    2. Ludzkie towarzystow też odpowiednie :-)))

      Usuń
    3. Krysiu, tę ciepłą, pozytywną atmosferę też czuć w każdym Twoim obrazie, słowie... :)

      Usuń
  5. Radosna poezja... Lubię być radosna i takie słowa bardzo do mnie przemawiają.
    Piękne fotki. Tę pierwszą chyba z Pałacu Kultury zrobiłaś, co? Najbardziej jednak dwie ostatnie mi się podobają, bo uwielbiam takie okoliczności przyrody. Wielkie miasta na dłuższą metę nie dla mnie. Chyba bym się udusiła. ;)

    Dziękuję za miłe wizyty!
    A ja jestem wręcz pewna, że nie jesteśmy sami we Wszechświecie. Skąd ta pewność? Tak po prawdzie to sama nie wiem. Takie mam wewnętrzne przeczucie, i to już od dziecka. Wierzę, że kiedyś spotkam jakiegoś kosmitę ;), może nie tak jak Shirley Maclaine - w szczerym polu, ale w lesie, gdzie bywam bardzo często.

    Tak, możliwość wyboru - to największy dar człowieka... A jak człowiek wybiera? Pokazują niektóre moje fotki.
    Pozdrawiam serdecznie oraz miłego weekendu życzę! Halszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za dobre słowo. Tak, zgadza się, z PKiNu. Na terenie Warszawy, pod, też można znaleźć przyjemnie zagospodarowane tereny zielone, enklawy ciszy. Lato, upał w mieście rzeczywiście się bardziej dają we znaki, ale paradoksalnie, ja tu właśnie zaczęłam oddychać. Natomiast, nadal mam problem z przyzwyczajeniem się do hałasu.
      A propos Twojego ostatniego wpisu... To właśnie Warszawa nauczyła mnie, że każdy ma wybór. W tym mieście, opisywanych przez Ciebie "kosmitów" nie brakuje. Ale nie o takich, w swojej książce "Na krawędzi" S. Macline mówiła. Dodam tylko, że autorka nie ma wątpliwości co do istnienia obcych cywilizacji.
      S. Macline opisała też, bardzo obrazowo, pewne piękne, romantyczne miejsce w Peru i to właśnie mam nadzieję, jeszcze w swoim życiu odwiedzić... Ale, ale... jak już wspomnieliśmy o kosmosie, to w tej kwestii nie miałabym nic przeciwko lotowi z Virgin Galactic. Oczywiście w obie strony ;)

      Usuń
  6. Ja to chyba jestem monotematyczna... Widzę siebie wciąż wiszącą na jakimś stalowym drucie (który podczas burzy robi za piorunochron, więc podczas burzy w góry nie chodzimy). Widzę mojego męża szczęśliwego, że znowu zaliczył jakąś trudną ferratę (musimy mu wierzyć na słowo, bo sami na trudne ferraty nie chodzimy). Widzę te bajeczne skały, które UNESCO wzięło na swoją listę.
    I tyle. Mało to rajskie, ale jakoś innych wakacji sobie nie wyobrażam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego mało rajskie? Na mnie jak balsam działa już sama gwara góralska. Na ferraty, skałki i inne odpadanie od "ściany" nigdy się nie porywałam i nie porywam. Wystarczy mi samo "łażenie po górach", które również potrafi uświadomić, że za chwilę "zgubisz płuca"... albo wypijesz całą wodę z napotkanego potoku. To jest dopiero dotkliwa burza mózgu ;)

      Usuń
  7. Coś ma w sobie ten wiersz...
    Ja nigdy nie planuje wakacji...nie jade w dalekie podróże..dla mnie to czas odpoczynku choćby w domu aby tylko wypocząć.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już tu zauważyła Krysia, rajskie wakacje można mieć codziennie na wyciągnięcie ręki. Krótko odpoczywał Artur Rubinstien. Przemęczony - symulował chorobę. Obłożony, tyle że książkami, zamykał się w domu na trzy dni i tak odpoczywał od ludzi.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  8. Nie zabraniać ptakom czereśni niech jedzą. :) Zrobić wyścigi kto pierwszy dopadnie drzewka. :) Wcale nie żałuję im objedzonych porzeczek i uśmiecham się do rozbójników małych i do drzew i kwiatów nawet do żab i wszystkiego tego co niesie radość i uśmiech. Wiersz cudnie zilustrowany. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytając Twoje słowa i w moim sercu zrobiło się jasno, radośnie :)

      Usuń
  9. Witaj Teresko!
    A niech sobie ptaki wtranżalają co lubią. Osobiście lubię ptaki, ale wolę jak mi nad głową nie latają, bo o nieszczęście nie trudno.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa... a kto jest zagrożony? ;)

      Usuń
    2. Teresko, najbardziej pewnie ornitolodzy... Jak mniemam.
      Michał

      Usuń
  10. Ja od dawna wiem gdzie chciałabym spędzić swoje wymarzone wakacje. A poezji za cholerę nie rozumiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I Szymborska kiedyś powiedziała:
      Poezja?
      Tylko co to takiego poezja
      Niejedna chwiejna odpowiedź
      na to pytanie już padła
      A ja nie wiem i nie wiem i trzymam się tego
      jak zbawiennej poręczy...
      I Ty Basiu trzymaj się realizacji swoich marzeń ;)

      Usuń
  11. Mnie to chyba trafi spędzić wakacje w tym wierszu. Raczej nie wyjeżdżam za daleko, a skoro mieszkam na wsi to łąk i wszędobylskich mam aż za dużo. :P Chyba nie mam wymarzonych wakacji, bo nie wiem, gdzie tak naprawdę chciałabym pojechać. Może nad jezioro albo coś podobnego. Zasadniczo klimat nie zmienił by się za dużo. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Kamcia... zawsze to "lepiej mieć i nie potrzebować, niż nie mieć i nie potrzebować" ;)

      Usuń
  12. Piękna, optymistyczna poezja.
    A wakacje to spędzam akurat na swojej działce. Ale w planie mam kilkudniowy wyjazd nad Bałtyk. Bo widoku morza mi w tym roku potrzeba.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stokrotko, ostatni raz Bałtyk widziałam w wersji poniżej, zasłuchana w szantę "Nie sprzedawajcie swych marzeń":

      http://www.youtube.com/watch?v=bEBSGRbrFQQ&list=PLZ9a7wugjoKaPlBsCPGS_9NBDvHSrTg5q

      I.Wójcik, przed każdym koncertem EKT Gdynia, zapowiadając tę szantę, mówi: Nigdy, ale to nigdy nie wolno rezygnować ze swoich marzeń!
      Szumu fal, widoku morza... życzę ;)

      Usuń
  13. Ja na wyspach Bora Bora ;-) Do poezji muszę mieć muzykę inaczej nie mogę, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku, słuchanie poezji, poezji śpiewanej zawsze kończy się podróżą... podróżą w głąb siebie ;)

      Usuń
  14. jak to wszystko pięknie brzmi, wyobrażam sobie własnie swoje wielkie bałkańskie wakacje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziś, to jutro... Czekamy na relacje ;)

      Usuń
  15. Ja bym spędziła je na Seszelach...pomarzyć zawsze można...Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trawestując Stachurę, trzeba odszukiwać marzenia, nawet te, które się włożyło do dziurawej kieszeni

      Usuń
  16. zdjęcie pawia... magia!!!!

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. ... że "u Stokrotki, to nie jest szanta, tylko piosenka turystyczna i gdzie jest jakaś łódka?" No to proszę: szanta i łódka...

    http://www.youtube.com/watch?v=ENLpqcd_oIA

    Wszystkim w ramach inspiracji polecam film "Zaczarowany rejs s/y Solanus.." oraz poczytanie wspomnień załogi z tego rejsu.

    "Przejście Północno-Zachodnie uważane jest za najtrudniejszy żeglarski szlak świata. W momencie jego pokonywania przez nasz jacht, lód pokrywał nawet 70 procent akwenu. Odwrotu nie było, bo za nimi skały i gruz lodowy zamykały przejście. To był wielki sprawdzian zarówno dla jachtu jak i załogi, która musiała sobie radzić w szczególnie ekstremalnych warunkach.

    - Było bardzo ciężko. Potworne zimno, które przeszywało człowieka do szpiku kości, gęsta mgła. Były momenty, że mimo posiadanego radaru i GPS gubiliśmy się w tej mgle. Musieliśmy zdać się na intuicję i szczęście - powiedział kapitan Radliński.

    Jego towarzysze również podkreślali, że najgorszy był ból fizyczny z zimna. Witold Kantak wspomina:
    - Dopóki nas tak strasznie bolało, przynajmniej w tym zimnie i mgle wiedzieliśmy, że żyjemy.

    Na kolejne ekstremalne warunki załoga trafiła na odcinku wzdłuż zachodnich wybrzeży Kanady. Z Nome do Vancouver przez 25 dni trzyosobowa załoga zmagała się ze sztormem 10 w skali Beauforta".

    Generalnie od flauty, po sztorm 10 w skali Beauforta, od upałów po przenikliwe zimno do szpiku kości. Z takimi skrajnymi warunkami przez 502 dni zmagała się załoga „Solanusa".

    OdpowiedzUsuń
  18. Na jakiejś wyspie z ciepłym klimatem, gdzie można spędzić czas wśród miłych tubylców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze skojarzenie: Gałczyński - Prośba o wyspy szczęśliwe... A tu szanta i najprostsze realne Wyspy szczęśliwe:

      http://www.youtube.com/watch?v=eE79gZQgigg

      Usuń
  19. Witaj Teresko,
    Piękny wiersz, a czytanie poezji rozwija wyobraźnię... co do Twojego pytania, wymarzone wakacje to Włochy i mniejsze miasteczka gdzie turystów jest mniej... ale na razie wakacji nie mam i jestem w Warszawie ale nie narzekam...
    pozdrawiam
    dobrycoach.bloog.pl,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak zauważyłaś warto uruchomić wyobraźnię i... odkurzyć marzenia ;)

      Usuń
  20. swietna dawka pozytywnej energii i piekny paw!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak i człowiek po wędrówce w pięknym, czystym otoczeniu, ma wrażenie, że mieni się wszystkimi kolorami.
      Dziękuję ;)

      Usuń