piątek, 16 maja 2014

E=mc2

Jeżeli czegoś nie potrafisz wyjaśnić w prosty sposób, to znaczy, że tego nie rozumiesz dostatecznie dobrze.
Albert Einstein



Było majowe popołudnie, usłyszałam pukanie. Otworzyłam drzwi.
- Pani Tereso, trzeba chyba zadzwonić na policję – oznajmił rzeczowo ochroniarz.
- Nie potrzebna nam tu żadna policja. Ja się do wszystkiego przyznaje.
Przed ochroniarza, wysunęła się stojąca za nim kobieta. 
- Dzień dobry! Pani tu jest kierownikiem, szefem? Z panią mogę to wyjaśnić? - kontynuowała.
- Zapraszam do biura – oznajmiłam.
Ochroniarz zamknął drzwi. Usiadłam za biurkiem. Przede mną stała zdenerwowana kobieta, za nią blado uśmiechający się mężczyzna.
- Co się stało panie Tomku? - zapytałam stojącego przy drzwiach ochroniarza.
W głowie szumiała mi myśl: kolejna para złodziei dezorganizuje mi dzień...
- Ta pani wjechała nam samochodem do sklepu - odpowiedział szybko.
Pytającym wzrokiem zaczęłam spoglądać to na ochroniarza, to na kobietę, zastanawiając się, czy dobrze zrozumiałam odpowiedź.
- Tak proszę pani, przyznaje się. Wjechałam do sklepu. A ten pan, nie musi mnie traktować zaraz jak jakiegoś przestępcę, złoczyńcę – spojrzała z oburzeniem na ochroniarza.
Postawiła torebkę na biurku. Zaczęła rozkładać przede mną dokumenty.
- Proszę mi uwierzyć na słowo, ja po prostu nie zauważyłam tego sklepu.
Przykryłam dłonią usta. Sic! Nie zauważyła kilku tysięcy metrów kwadratowych na obrzeżach miasta? Dobre sobie pomyślałam. To są jakiejś żarty? Pytania kłębiły się w mojej głowie. 
- Pani by też nie zauważyła – niejako czytając w moich myślach, kontynuowała roztrzęsiona – nie wiem co robi się w takiej sytuacji, mam tu druk protokołu... Ja pokryje, jak trzeba wszystkie szkody.
Przyglądając się bacznie i z niedowierzaniem kobiecie, zapytałam:
- Proszę mi wyjaśnić, w jaki sposób, udało się pani nie zauważyć tego budynku?
- Bo to cała historia jest...Widzi pani, jechałam na spotkanie. Nie widzieliśmy się od stanu wojennego – spoglądnęła na mężczyznę. Nadal była rozdygotana. Jej mowa, ruchy ciała były chaotyczne.
- A to była, jest miłość mojego życia. Szukaliśmy się latami. On zmienił nazwisko, ja wyjechałam... Pomógł nam Czerwony Krzyż. Znaleźli go w Australii. Dziś mam urodziny, on chciał mi zrobić niespodziankę... Tak, w moje urodziny i pierwszą po latach randkę wjechałam w sklep... Przez telefon ustaliliśmy ten parking. Bo on się zgubił, więc wyjechałam po niego. Gdy go zobaczyłam... to, to... jak dostrzegłam tę szybę przed sobą, to zamiast zahamować, to jeszcze dodałam gazu...

41 komentarzy:

  1. I jak tu nie wierzyć, że miłość rozum odbiera ;) No i jak tu się gniewać na taką kobietę z taką filmową historią :) Nawet parkowanie na wystawie filmowe było ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... i gdyby nie murek, wjechałabym do środka - dokończyła.
      Poszliśmy zobaczyć co się stało. Wewnątrz budynku odpadła kafelka :)
      Kobieta, przywaliła w "murek", parapet - cudownym zbiegiem odkrywając jednocześnie pewną usterkę techniczną budynku :) Na koniec dnia próbowaliśmy odtworzyć trasę. Czego nie zauważyła? Staranowała wysoki, przeszło 20 cm krawężnik - wykończenie zatoczki. Jak jej się udało nie zgubić zawieszenia? Śmignęła pomiędzy słupkami - nie gubiąc lusterek i nie szorując boków. Samochód bez uszkodzeń. Jaki urok, czar wywarł na nią ten mężczyzna, wie pewnie tylko ona. Pomachał tylko do niej ręką i się uśmiechnął. Na koniec stwierdziła, że to, iż nikomu się nie stało, łącznie z nią, to sprawka Opaczności. Miała przed sobą kilka dużych witryn... a za nimi w odległości 3 m kilka stanowisk kasjerskich...

      Usuń
    2. Zakochanym szczęście sprzyja :) Nawet w nieszczęściu ;)

      Usuń
    3. Ludziom o czystych sercach, intencjach, zawsze sprzyja szczęście :)

      Usuń
  2. Niesamowita historia :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówi się, że udana randka, to taka, która będzie kojarzona tylko z daną osobą... ;)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Za szkodę? Opisałam ją u Anuli. Ochroniarz bardzo się bał, że kobieta ucieknie z parkingu, a np. szyba zaraz, albo za godzinę wypadnie z framugi. Potraktował ją dość szorstko, bo uznał za pirata drogowego. Tak jak ona wjechała do sklepu, to część kasjerów nic nie słyszała, cześć olbrzymi huk, a na następny dzień, krążyła potka, że o mało się budynek nie zawalił.
      Potem, docierały do mnie strzępy informacji na temat tych ludzi. W ujęciu historycznym, nie wiem w jaki sposób, ktoś byłby w stanie zrekompensować zdaje się, że nie tylko im poniesione straty. Ta kobieta, widząc tego mężczyznę, rzeczywiście mogła to zdarzenie porównać do cudu.

      Usuń
  4. Mnie też się raz zdarzyło pomylić hamulec z gazem, więc się nie śmieję... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mając naście lat, na polnych dróżkach, "uczyłam się" jeździć autem. Auto wpadło w jakąś dziurę, kierownica odbiła... Jechałam prosto w płot. Zrobiłam to samo. Spanikowałam? Gdy się zreflektowałam, wcisnęłam hamulec, jednocześnie na na swoim podbiciu poczułam silne, uderzenie butem "instruktora".

      Usuń
  5. Dlatego ja tu o polityce nie dyskutuje. Jak by tak było to byśmy TEKSTAMI ZAKATOWALI SIĘ NA ŚMIERĆ :) A i tak nikt nikogo by nie nawrócił na swoje poglądy. Mnie sie podoba to co powiedział kiedyś Churchill: Demokracja to zły system ale nikt jeszcze lepszego nie wymyślił"
    A poza tym jeśli ktoś mówi, że sie polityką nie interesuje to i tak polityka nim się zainteresuje na przykład w postaci podwyższenia podatków.

    Piękna randka. na pewno będą ja pamiętali bardzo długo. na razie mnie coś takiego się jeszcze nie zdarzyło. Ale wszystko przede mną?
    Pozdrawiam z mokrej i szaro burej Warszawy
    Vojtek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polityka. Hm. Nie wypowiadam się na tematy, na których się nie znam. Może i też dlatego, że staram się przestrzegać zasady "verbum nobile debet esse stabile"... Daleko mi od powiedzenia "tylko ja, ja wam najwięcej naobiecuje, mnie wybierzcie"...
      Ad. podatków. Na pewnym spotkaniu, panowie spożywali trunki. Gospodarz domu podał wódkę smakową 32 proc. Ktoś z gości zaczął marudzić: "Co to jest?" Na co obruszona gospodyni odpowiedziała: "Jak pić, to wódeczka 32 proc. jest dla was za słaba, ale jak trzeba płacić 32 proc. podatki to dużo. Jak to jest?" No właśnie jak to jest?
      Stanęło na tym, że wszyscy jak już, to lubią regacić łódką Bols. Natomiast, podatki, zgodnie z prawami natury, że ziemi trzeba oddać 10 proc., to i tyle powinny wynosić :) Żeby nie było: wódki i jej rozcieńczalników nie pijam, od czasu, gdy obiecałam komuś (a słowa dotrzymuję), że jak zda ze mną maturę, to... Było bez żadnych sensacji, a mimo to, mój organizm od tamtego czasu, samemu zapachowi mówi: Dziękuję :) Może dlatego na niektóre sprawy patrzę zbyt trzeźwo?
      Odnośnie randek prawdziwie, szczęśliwie zakochanych... Znam różne opowieści. Wszystkie mają w sobie coś z nietuzinkowej, urokliwej niezręczności? Vojtku, niekoniecznie spektakularnej, ale tej właściwej randki Ci życzę :)
      Pozdrawiam gorąco i słonecznie :)

      Usuń
  6. Przeczytałam cały opis pod komentarzem Ani i :))) to naprawdę prawdziwy cud. :)
    A czyż on partner odnaleziony cudem nie był przerażony tą jej jazdą?
    Ważne że nic się nie stało ale wyraźnie anioł czuwał kierując tym samochodem pomiędzy słupkami itd, :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, mogło to się skończyć różnie. Mężczyzna, co myślał? Wyglądał na zafrapowanego... Nigdy potem, osobiście nie spotkałam tych ludzi. Strzępy informacji, jak to przy takich okazjach, docierające potem, sprawiły, że cała historia, skojarzyła mi się ostatnio oglądanym filmem "Droga do zapomnienia". Stąd taki wpis :)

      Usuń
  7. Witaj Teresko!
    No cóż, na miłość, a zwłaszcza tą pierwszą nie ma rady. A już na miłość przerwaną stanem wojennym należy spuścić zasłonę miłosierdzia. Miała prawo babka ze wzruszenia sklepu nie zauważyć...
    Swoją drogą wspaniała historia. Teraz młodzi już tak nie kochają.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje posty, o krzyżach pokutnych, relacja ze spaceru wąwozem skojarzyły mi się właśnie z filmem na którym ostatnio byłam "Droga do zapomnienia" i z tymi ludźmi. Tak, Wędrowiec Bieszczadu był impulsem do odkopania tego wspomnienia w mojej pamięci.
      Serdeczności :)

      Usuń
  8. To rzeczywiście, randka z "big bitem"... Ale tłumaczenie tej Pani komiczne. Widać, że dobrym kierowcą to ona nie jest... Bo dobry kierowca jedzie zawsze i wszędzie płynnie i przewidywalne, jednym słowem współgra z autem, nawet wtedy, kiedy emocje biorą górę. ;)
    Tak jak słyszałam od znajomego policjanta, to wielu kobietom zdarza się niestety pomylić pedał hamulca z pedałem gazu. Dlaczego?

    Dziękuję za miłe wizyty!
    Odpowiedź o moich wspomnieniach znad Dunaju i z muzyki o Dunaju znajdziesz u mnie.
    Pozdrawiam niedzielnie! Halszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy to były emocje, czy niedzielny kierowca, czy taki który rocznie "robi" 30-50 tyś. km? Nie oceniam. Teraz przypomniała mi się historia pewnego zawodowego kierowcy. (Dostawcy)
      - ... szef powiedział, że mnie zwolni. A tak lubiłem do was przyjeżdżać.
      - Dlaczego, co się stało? - zapytałam.
      - Bo, że niby jestem słabym kierowcą... Że jak jeszcze jedno koło mi w tym miesiącu do kabiny wpadnie... A co ja poradzę, że przede mną jakiemuś łosiowi odpada koło? Leci na mnie. Do rowu mam zjechać?
      - A ile ci wpadło?
      Zaczął pokazywać na palcach... ;)))
      No to wpadnę poczytać i posłuchać(?) o tym, jak i co szemrze Dunaj...

      Usuń
  9. co za historia! tylko prawdziwe zycie moze taką napisac! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. W minionych dniach, gdzie słowo gender było odmieniane przez wszystkie przypadki, nawet hamulec może być pedałem gazu i na odwrót ;) Zaś sama historia jest faktycznie filmowa i w obliczu ludzkich tragedii, którymi karmią nas media, miło jest przeczytać coś tak pozytywnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w mojej pamięci odkopałabym jeszcze trochę sympatycznych historii spektakularnych randek... Może nie z tak dramatycznym tłem, ale wielce budującym epilogiem. Tych opowieści starczyłoby na dobrych kilkanaście wpisów ;)

      Usuń
  11. stara milość nie rdzewieje, ale ślepnie:))

    OdpowiedzUsuń
  12. jak ja rozumiem tę kobietę, dosłownie podobnie zrobiłam na przejściu dla pieszych, weszli już na jezdnię, był 1 września, początek roku szkolnego... jechałam i zamiast zahamować, bo to chciałam przycisnąć, przycisnęłam gaz, zdążyłam przejechać przed nimi, ale wszyscy mi pukali pokazywali stukanie po głowie, a ja wtedy myślałam, tak maja rację....miałam więcej szczęścia od tej pani, ale można to zrozumieć, można...Pozdrawiam Tereso serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeglądaliśmy kamery przemysłowe... Mówią: chcesz oceniać? Dobrze. Ale, najpierw pochodź w cudzych butach ;)

      Usuń
  13. To się nazywa siła miłości!
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. piękna historia...
    szkoda że nie spotkali się wcześniej bo teraz...
    a może własnie teraz docenią tę miłość naprawdę?!
    pozdrawiam

    cafetime.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno mi ocenić, czy oni nie doceniali miłości? Może właśnie doceniali, wierzyli, nigdy nie stracili nadziei?

      Usuń
  15. Najlepszy przykład, Tereso jak miłość potrafi ogłupiać.
    Silne emocje dają ten sam efekt ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakochany nosi w sobie jakieś szaleństwo... Przyjrzyj się angielskiemu odpowiednikowi "to fall in love" w dosłownym tłumaczeniu. ;)

      Usuń
  16. ach, te baby :) cóż, siła miłości naraziła kogoś na straty materialne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Baby, ach te baby..." jak to śpiewał Zaucha. O! Ten też wiedział...

      Usuń
  17. To jest tak samo nierealne jak to, że ktoś jadąc na nartach i mając ogromny pusty stok do dyspozycji wjeżdża centralnie w jedyną osobę na trasie...
    Kobiety powinny jeździć wyłącznie automatem, wtedy mają tylko dwa pedały i mimo wszystko jest łatwiej. Do tego prawa ręka wolna, można poprawić usta przed randką:)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naszej pracowni matematycznej wisiała taka sentencja: "Temu, kto nie zna matematyki, trudno spostrzec głębokie piękno przyrody. R. Feynman"... Rachunek prawdopodobieństwa stosują ubezpieczyciele, ekonomiści, bankowcy czy coś takiego... Gdyby Kleopatry nos był krótszy, inne byłyby losy tego świata?

      Usuń
  18. Wzruszyłam się czytając i dreszcze po mnie przeszły. Ciekawa historia i rozgrzeszam tę panią z uczynku jaki jej się zdarzył. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ciepłe słowa. Również serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
  19. Bardzo ciekawa historia, człowiek jest dekoncentrowany emocjami a czasem brakiem snu, kobieta chciała pokryć wszystkie koszty, człowiek nie jest doskonały i dobrze bo przez to jest ciekawy
    dobrycoach.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co to znaczy doskonały człowiek? Dobre pytanie :)

      Usuń
  20. Historia z morałem...lepiej żeby kobieta nie siadała za kierownicą...a odnaleziona miłość jest piękna...Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń