czwartek, 24 kwietnia 2014

Makabreska

„(…) niech radość bez końca szaleje!
Cóż sen, gdy młodość i rozkosz za złotem
W chwil sennych światła puściły się lotem ?”
Lord Byron

Ta sławna, fikcyjna postać, powstała pewnego niezwykłego, a przy tym nudnego wieczora w Villa Diodati nad Jeziorem Genewskim. Był rok 1816, Lord Byron gościł u siebie kilkoro znajomych. To jest swojego osobistego lekarza i towarzysza podróży dr Johna Polidori, poetę Percy Bysshe Shelleya, jego przyszłą żonę Mary Godwin oraz jej przyrodnią siostrę Claire Clairmont. W tę burzliwą noc, wszyscy siedzieli przy kominku i przy akompaniamencie bębniącego w szyby deszczu, wyjącego nad jeziorem wiatru, czytali sobie na głos opowieści o duchach.

Czy to zła pogoda, czy też inne przesłanki sprawiły, w każdym razie Lord Byron był wyraźnie poirytowany, a lektury go nudziły. Zaproponował więc turniej: kto napisze najlepsze opowiadanie makabreskę. Po chwili, grupa przyjaciół, zafascynowana tematem z ożywieniem dyskutowała na temat możliwości poznania tajemnicy życia. Spierała się, czy elektryczność mogłaby „wzbudzić iskrę życia i ze zbioru martwych członków uczynić żywą istotę”.

Po tak fascynującym wieczorze, wszyscy, po północy udali się na spoczynek.
Mary nie czuła się najlepiej. Co chwilę budziła się nękana nocnymi koszmarami. Gdy w końcu zapadła w kolejny krótki, płytki sen, doznała przerażającej wizji. We śnie, ujrzała bladego mistrza sztuki tajemnej, klęczącego przy ohydnym potworze. To martwe monstrum, było podłączone do jakiejś maszyny. Nagle, pod wpływem zadanego impulsu, ożyło i zaczęło się poruszać w niesamowity sposób. Przerażona kobieta obudziła się na dobre... i spisała historię.

Po dwóch latach, Mary Shelley wydała książkę pod znanym tytułem Frankenstein.

Pewnego dnia zawędrowałam do... Jak myślicie, co to za miejsce?

 Fot. Teresa Kiedrowska

A jaka Wam, ostatnimi czasy przydarzyła się, wieloznaczna i niepokojąca, utrzymana w klimacie makabreski, historia?

50 komentarzy:

  1. nie mam pojecia co to za miejsce ;)
    nie miałam pojecia co to jest makabreska :) a teraz już wiem ;)
    nie umiem sb żadnej przypomnieć xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście na razie nie odpowiem, ani nie podpowiem jakie to miejsce. Ciekawa jestem Waszych wolnych skojarzeń...
      Makabreska? W takim razie życzę kiedyś tam, pełnych wrażeń snów ;)

      Usuń
  2. Nie lubię horrorów. Nie wiem co to za miejsce.
    Makabreska? Znalazłam się w szpitalu, to naprawdę niezwykłe miejsce. Tutaj ludzie się rodzą, umierają, czasami też wychodzą trochę podreperowani, co właśnie mnie spotkało. Ech... można to zdarzenie podciągnąć pod makabreskę.
    Pozdrawiam cieplutko:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś nazwał szpital swoistym uniwersytetem życia. Ktoś inny słynie z takiej anegdoty:

      Do lekarza zgłosiła się Olga Boznańska, narzekając na swoje zdrowie. Lekarz zalecił jej dietę, unikanie podniet, picia alkoholu i palenia.
      - Ponadto niech się pani trzyma z daleka od osób, które działają pani na nerwy, i proszę się zgłosić za dwa tygodnie.
      Minął miesiąc, a artystka się nie zgłosiła. Lekarz spotyka ją przypadkowo i pyta:
      - Dlaczego pani nie przyszła?
      - Miałam się trzymać z daleka od ludzi, którzy działają mi na nerwy... ;)

      Pozdrawiam gorąco!

      Usuń
  3. Najbardziej makabryczne obrazy przytrafiają mi się we śnie. I to mnie cieszy (że nie na żywca).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pratchett śnił sen [...]. Ten, w którym miał w kie­sze­niach ty­le złota, że mu­siał zat­rudniać dwóch ludzi, by pod­trzy­mywa­li mu spodnie... ;)

      Usuń
  4. Boją się horrorów, boję się koszmarów, boję się strasznych historii o duchach i boję się ludzi, którzy o tym wiedzą, bo mnie potem straszą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to na Twoje szczęście, wszystkie wyżej wymienione osoby już nie żyją ;)

      Usuń
  5. Wiem, że po sobie pozostawiasz różne rysunki, freski na ścianach. Ale nie wierzę, abyś do tego "dzieła" przyłożyła rękę. ???
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to chyba trochę przyłożyłam... Zrobiłam zdjęcie ;)))

      Usuń
  6. Dziekuje za życzenia i wizytę u mnie. Generalnie snów teraz nie mam. Ale miałem ciężkie sny. Biegłem gdzieś i nie mogłem dolecieć i błądziłem po różnych miastach nie mogąc trafić do domu. I wtedy się przebudzałem i bardzo cieszyłem, ze to był tylko sen.
    Nie wiem gdzie sie udajesz. ja w dzieciństwie chodziłem na kółko plastyczne i bardzo to mi się podobało.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długo prześladował mnie sen, że do domu włamuje się złodziej. Usiłowałam zamknąć, zatrzasnąć przed nim drzwi, a on blokował je butem, widziałam jego rękę między drzwiami, a framugą. Z bezsilności, zaczynałam bezładnie tłuc dłonią w drzwi, próbowałam krzyczeć, ale jak to we śnie, głos wiązł mi w gardle, nie mogłam wydobyć z siebie słowa... Wtedy budził mnie ktoś z domowników, mówiąc, że krzyczałam złodziej, lub uciekaj itp. Stąd pamiętam ten sen.
      Po kilku latach, taka sytuacja zdarzyła się naprawdę. Jak we śnie, w pierwszym momencie z przerażenia, głos uwiązł mi w gardle. Potem krzyczałam, tłukłam pięścią w drzwi i jak we śnie otrzymałam pomoc. Różnica polegała na tym, że we śnie złodziej był wojownikiem, bohaterem. W realnym zdarzeniu, okazał się być tchórzem, który... Choć trzeba mu przyznać, że uciekając gdzie pieprz rośnie, był szybszy od mojego psa.

      Ad. miejsca... Rzeczywiście paru, powiedziałabym, że nawet profesjonalnych i znanych plastyków przyczyniło się do powstania tego... :)))
      Serdeczności!

      Usuń
  7. Witaj Teresko!
    Za horrorami nie przepadam, ale te malunki mają swój urok...
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie przepadam za horrorami. Ale to też i cała opowieść jak narodził się ten zaiste uroczy temat.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Mnie przydarzyły się historie prawie nieziemskie po śmierci mojej mamy. Niewytłumaczalne zapalanie świateł i przygoda z wodą wzbudziła nasze rozmaite domysły. Nie mogę o tym pisać, bo próbowałam wszystko w pamiętniku opisać i coś jednak mnie powstrzymuje. Nie tylko ja tego doświadczyłam, cała rodzina była świadkiem pewnych dziwnych zjawisk. pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, ze każda rodzina ma w swoim rodowodzie takie wspomnienia. Tyle tylko, że jedni o tym głośno mówią, inni z wielu powodów milczą... Tu w nawiązaniu również do wypowiedzi aleossochozi, moja babka, przy takich okazjach ludziom ze stoickim spokojem powtarzała: "jak macie się czegoś bać, to bójcie się żywych, nie umarłych".

      Usuń
  9. CZy masz zycie na mysli? Doswiadczam juz od czterdziestu kilku lat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie?
      "To nie jest sen rzeczy naprawdę dzieją się
      stoisz czy biegniesz dotykają cię z każdą chwilą
      Możesz rzeźbić je palcami możesz zmieniać je słowami
      Los srebrzy się u twoich stóp królujesz mu

      Wszystko się może zdarzyć, gdy głowa pełna marzeń
      gdy tylko czegoś pragniesz, gdy bardzo chcesz
      Wszystko się może zdarzyć, gdy serce pełne wiary (...)"
      American Dream?

      Usuń
    2. Niekoniecznie american dream. Tu po prostu latwiej:)
      If you want you can!

      Ale w kwestii makabresek:
      odbieram dzisiaj poczte, przegladam koperty.
      List od mojej Mamy. Nie zyje juz od 2,5 miesiaca, a tu list?
      Pomyslalam, ze to jakies wytyczne otrzymala moja corka i przed moimi urodzinami sle mi jeszcze kartke od babci.
      Otwieram, zyczenia swiateczne.
      Okazala sie, ze kartka wyslana 20 grudnia 2013, zyczenia na Boze Narodzenie.
      Pomyslalam o jakims urodzinowym znaku...

      Podobna kartke otrzymal moj nowojorski syn, siostra...No jaja, zagubiony worek:)

      Usuń
    3. Chcieć to móc... zapewniam Cię, że to nie dotyczy poczty. Znam osobiście osoby, które na prezent Wielkanocny nadal czekają. Polecam poczytać o powszechnym opóźnieniu Poczty Polskiej. O tej sprawie jest głośno ostatnio w mediach. Mnóstwo ludzi, do dziś nie otrzymało przesyłki świątecznej:

      http://biznes.onet.pl/powazne-opoznienia-poczty-polskiej,18494,5634421,1,news-detal

      Niektórych co roku zaskakuje zima, innych święta. Ponadto mówią, że jest to jedna z najefektywniejszych polskich instytucji, zajmujących się przechowywaniem przesyłek na czas bliżej nieokreślony. Zawsze jeszcze ten problem, możesz wyjaśnić z pracownikiem X., pod warunkiem, że Ci się uda wstrzelić w jego ośmiogodzinną przerwę na kawę... ;)

      W przypadku listu od Twojej mamy, trzeba przyznać, że im się nieźle udało, dopomóc w tej "niespodziance".

      Usuń
  10. No popatrz, moja radość zawsze szaleje, a Lorda Byrona tylko... szleje. ;)
    Mnie się przyśniła: niemowlę chcieli żywe zakopać... Rany! Byłam mokra, najpierw ze strachu, a po chwili z oburzenia. To pewnie po obejrzeniu wczorajszego odcinka "Na dobre i na złe" taki okropny sen miałam.

    Nie lubię tego gatunku ani oglądać, ani czytać. A w życiu zdarzyło mi się, i owszem, napadł na mnie seryjny morderca-gwałciciel. Pisałam o tym tutaj: http://wp771.bloog.pl/id,4879754,title,Spotkanie-3-stopnia-z-morderca-gwalcicielem,index.html

    A miejsce? No nie wiem... Może to jakieś atelier znajomego Grafficiarza? ;)

    Dziękuję za gratulacje wydania książki! Chyba masz rację, z okładką tak bywa. ;)
    Zapraszam też na rozwiązanie zgaduj-zgaduli. Pozdrawiam! Halszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spójrz teraz. Poprawiłam. Choć mnie się zawsze wydawało, że on, jak i reszta romantyków, bardziej się szlajała niż szalała. W sumie ciekawa jestem, gdyby Lord Byron został dyrektorem programowym, jaka byłaby jego propozycja na weekendową ramówkę?

      Ad. miejsca... Graffiti, takie było też moje pierwsze skojarzenie ;)

      Usuń
  11. Zielony konik przypomina mi historię z pasikonikiem, który jakimś cudem wpadł przez okno do pokoju. W drewnianej podłodze była szpara po sęku. Tam sobie znalazł niecnota miejsce.Trochę to przypomina początek "Wesela w Atomicach" Mrożka. U mie jednak zdarzenia nie rozwinęły się w tak nieprawdopodibny sposób. Swierszcz brzęczał pod podłogą noc całą, ja oka zmruzyć nie mogłam i nie wiedziałam jak go wywabić. Rozwiazania były dwa: albo tam w dziurze umrze z głodu albo posłucha mego śpiewu i wyjdzie, bo nie będzie mógl wytrzymać fałszowania. zaczęłam od gwizdania. Ucichl zaskoczony, po chwili odpowiedział Koncertem. Nie! Nie zniosę tego. Wybrałam trzecie rozwiazanie. Przeniosłam się na kanapę. W sypialni zostawiłam szeroko otwarte okno i zamknięte drzwi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie takie inne, nie wiadomo skąd i kiedy przylatujące, "cudownie" nad uchem koncertujące, subtelnie żarłoczne maleństwa komarami zwane zainspirowały do... hodowli bazylii.

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, to chyba dobrze, że noc masz spokojną i dzień szczęśliwy. Dlatego nie wiem dlaczego jesteś z tego powodu zmartwiony?

      Usuń
  13. Makabreska- zamykasz drzwi a oni pchają się i otwierają je z drugiej strony... Nie daję rady po chwili klepią mnie po ramieni - już są ...
    Czyżby malowanie w plenerze?
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już są i mam nadzieję, że wtedy się budzisz... W plenerze? Hm. Na swój sposób... ;)

      Usuń
  14. Widzę, że nawet słynni mają w snach potwory. Największą inspirację czerpie się z własnego doświadczenia, m.in. ze snów. :P Kiedyś zebrało się z całego tygodnia i byli kosmici, wilkołaki i reszta zgrai. Oczywiście uciekałam dookoła domu i duszono mnie kołdrą - jak zawsze. Kiedyś biegłam doliną, a ze wzgórz zbiegały wilki. Takie ciekawe sny. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, mają, mają. I to różne. Wielu artystów przelewało swoje inspiracje zaczerpnięte ze snów na papier, płótno, obraz filmowy.
      Poeta Samuel Coleridge obudził się pewnego ranka. W nocy miał fantastyczny sen. Swoją wizję zaczął natychmiast spisywać na papier i tak powstał: Kubla Khan. W pewnym momencie ktoś przerwał mu pracę. Powróciwszy do pisania, Coleridge nie był w stanie przypomnieć sobie reszty snu. Tu spotkał go koszmar? Zaiste, ponieważ poematu nigdy nie dokończył, ale czytał go sporadycznie swoim przyjaciołom. Właśnie Lord Byron namówił poetę do upublicznienia swojego niedokończonego dzieła. Może i Ty się skusisz na taki pomysł?

      Usuń
  15. Strasznie lubiłam poetów romantycznych. Lubowali się w klimatach tajemnicy czasem bajkowości i grozy. Za horrorami nie przepadam, ale Frankenstein z De Niro i Heleną Bonham Carter mnie urzekł, bo to nawet nie horror był. W sumie książka Shelley, to opowieść o szukaniu miłości, zrozumienia, tolerancji i ich braku. I tak sobie dumałam, kto tam był potworem, bo nie Frankenstein, którego stworzono z kaprysu i wybujałego ego.
    A gdzie byłaś? Może w Villi ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego tę książkę, i ten "projekt" plastyczny połączyłam? Niejako "wyrzuciło" mnie z tego pomieszczenia, skądinąd znajdującego się wewnątrz pięknego budynku, choć nie Villi. Dysonans poznawczy zaraz po wejściu... ;)

      Usuń
    2. Zapomniałam dodać, ze na tle tych rysunków, duże, fiołkowe oczy, człowieka, który pisał na podłodze "maluj", były w tym momencie prawdziwym i jedynym dziełem sztuki :)

      Usuń
  16. w życiu na żywo zdarzało mi się tyle makabresek, że w nocy tylko sen leczył moje upiorne wydarzenia, pozdrawiam
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówią, że we śnie, właśnie dlatego jesteśmy sparaliżowani, aby móc zregenerować siły. W innym przypadku odreagowywalibyśmy dzień, chodząc jak to czynią lunatycy, krzycząc itd.

      Usuń
  17. jakoś w ostatnim czasie nie przypominam sobie podobnej sytuacji.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadna tablica jak Mendelejewowi Ci się nie przyśniła? Nic takiego? Czy coś? ;)

      Usuń
  18. Tereso, nie inaczej, bez chęci nic się nie zrobi... dalej kanapę będzie się zalegać.... i koniec końców - jedyne co - życie sobie skrócić. A ile bólu i różnych dolegliwości trzeba znosić na tej zaleganej kanapie... Łoo matko! Tylko lekarz pierwszego kontaktu - zalegającego kanapę - o tym wie. ;)
    A co to jest te 10 pln, które znalazłaś?
    Pozdrawiam cieplutko! Halszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam. Nie znacie się dziewczyny. Na kanapie też można ćwiczyć.
      A.

      Usuń
    2. Ja również nigdy nie przebiegłam tysiąca mil. Nie byłabym w stanie tego zrobić. Przebiegłam milę tysiąc razy. Natomiast Bruce Lee powiedział: 3/4 życia spędziłem na siłowni, resztę zmarnowałem... ;)

      Ad. innych ćwiczeń i definicji 10 pln: pieniądze leżą na ziemi, wystarczy się schylić i podnieć ;)
      Serdeczności życzę.


      Usuń
  19. witaj Teresko :) jaka makabreska? we śnie... np. biegnie w moją stronę wściekły pies. bardzo się boję. nie mogę uciec... jednak... łapię go za pysk, i gołymi rękami rozrywam mu pysk, czuję jak wbijają mi się jego zęby w dłoń, ale nie czuję bólu. "Bestia/zwierz" poddaje się... Budzę się i skojarzenia mam wtedy różne. Ale niezwykle rzadko mi się coś takiego śni. Ostatnio śnią mi się nieziemsko piękne krajobrazy, koniecznie chce zrobić zdjęcie, szukam aparatu i czasem już go trzymam w ręku ale... budzę się. I mam CZASEM ochotę to namalować, co widziałam ale wciąż brakuje czasu... I nie wiem czy potrafię, czy jest możliwe aby to odtworzyć. Może na emeryturze, to nadrobię i po prostu spróbuję... Pozdrawiam i miłej majówki życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki brak czasu, często zamienia się w długie lata. Nagle zdajesz sobie sprawę, że strych, na którym miała być Twoja pracownia...
      Serdeczności i również udanej majówki życzę! Może w tym czasie, wpadną Ci farby w ręce i na Twoim blogu zobaczymy owoc Twoich snów?

      Usuń
  20. Jeśli chodzi o sny, nie posiadam żadnych wspomnień na temat koszmarów nocnych (zło pamięta się najdłużej). W życiu jest parę makabresek, ale nie wypada o nich mówić. Takie prześladują przez całe życie, gdyż nie są iluzją, ale...faktem.

    Miłego dnia Teresko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powtórzę za moją ukochaną Szymborską: "Życie pisze najbardziej oryginalne, najbardziej komiczne, a jednocześnie najbardziej dramatyczne scenariusze." :)
      Miłej majówki!

      Usuń
  21. Przyśniło mi się kiedyś kilka makabresek, ale ostatnio rzeczywistość okazała się nie do pobica. Przyjaciółka w szpitalu, sprzęty jak sprzed pierwszej wojny światowej o nielicznych łazienkach nie wspominając. Niech żyje poczucie humoru, bo tylko ono pomaga przetrwać w takich miejscach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spędziłam kiedyś kilka godzin w oczekiwaniu na izbie przyjęć. Był ostry dyżur. Co chwilę przywozili jakiś pacjentów. Pijany kloszard za kotarą zdążył z kozetki spać na podłogę kilkanaście razy. Pomyślałam, że od samego patrzenia można nabrać motywacji do bycia zdrowym.
      Gdy później odwiedziłam tę chorą osobę, powiedział coś takiego: leżę tu w tym łóżku i mam nadzieję, że w śpiączce, że to wszystko, to tylko zły sen.

      Usuń
  22. Oj na jeziorze Iławski w jednej z zatoczek, przycumowaliśmy naszą Przygodą, śnię nie śnię? Nie bardzo wiem ale widzę że zbliża się do nas jakiś stwór, hm jak on wyglądał? Na dwóch nogach, duży był i miał długie pazury zakończone zakrzywionymi paznokciami, nie mogę się obudzić, patrzę, zniknęły ściany kajuty, stwór doszedł i dźgnął mnie pod prawe zebro i wtedy się obudziłam ale dźgnięcie czułam jeszcze długo. Teraz niedawno śniłam? podobny sen ale już nie pamiętam kto lub co to było. Dziwne zdarzenia mam ich sporo, opisałam w jednym z postów. Wieczór byliśmy w lesie, nasz młody wtedy wilczurek pognał za zapachem. A gdzieś na pograniczu świadomości dostrzegam jak zbierają stwory jak z dawnych opowieści, duże na dwóch nogach porośnięte sierścią, wilkołaki, taka myśl. Milczę, czekam, próbuje nie dopuścić do siebie paniki. wreszcie wilczurek przylatuje i powoli!! spacerkiem idziemy do samochodu, dopiero za lasem gdy już wyjechaliśmy opowiedziałam mężowi co dostrzegłam co się czaiło na obrzeżach świadomości. Myślałam, przywidzenia, ale pewnego razu czytałam relacje kobiety wracającej z wakacji z gór i ona i jej syn, poczuli zbierającą się obecność, oboje jednakowo te stwory opisali tak jak jak je "widziałam". Jechali spokojnie nie dopuszczając do paniki.
    Dawne opowieści o wilkołakach zapewne z takich odczuć-widzeń pochodziły i myślę że mało wiemy o świecie w którym żyjemy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sferze grozy na jeziorze, przekonałam się, że od samej burzy, większym, atawistycznym lękiem, napełnia nas cisza przed burzą. Jest czas, aby zapytać: jesteśmy na łódce "wywracalnej" i niezatapialnej, czy na "niewywracalnej", ale zatapialnej.
      Odnośnie Twojej drugiej części opowieści. Dość nieopatrznie komentarz przeczytałam późno w nocy. Sytuacja skojarzyła mi się z pewnym zdarzeniem. Siedzieliśmy późnym wieczorem w salonie naszych znajomych. W kominku wesoło palił się ogień. Ja, wraz z trójką osób siedziałam na wygodnej, dużej kanapie, pod oknem. Nasza przyjaciółka siedziała naprzeciw nas, nakładając sobie coś na na talerz, przegryzając jedzenie, raczyła nas ze szczegółami podobną historią - dotyczącą syna. Była bardzo podekscytowana, powiedziałabym, że nawet zdenerwowana, co chwilę pytała, czy to możliwe? Nagle, gdy atmosfera grozy sięgała zenitu, znad talerza, z przerażoną miną, wnikliwie, zaczęła się wpatrywać w okno za naszymi plecami. Wskazując nań widelcem wydusiła z siebie: "co to jest?". Odwróciliśmy się. Pamiętam, że najpierw zobaczyłam zaparowane miejscowo szyby, potem przyklejone do nich coś czarnego, obślizgłego... W końcu mój mózg przekazał mi informację, że przyglądają się nam dwie pary świecących oczu, osadzonych w jakiś ohydnych, olbrzymich ryjach. W tym momencie, ktoś z nas zaczął krzyczeć, do niego dołączyła się reszta. Jak znalazłam się po drugiej stronie pokoju nie wiem. Zresztą, wszyscy staliśmy pod ścianą, przyglądając się wnikliwie zjawisku za oknem. Wspierając się łapami na niskim parapecie bestie, z niejakim zdziwieniem przyglądały się to nam, to spoglądały na stół z jedzeniem. Były to dwa, ukochane mastify neapolitańskie naszego gospodarza, którym jakimś sposobem udało się wydostać ze swoich boksów. :)

      Usuń
  23. Witaj Teresko
    Jaka to ciekawa historia, nie wiedziałam jak to się stało, że powstała historia o Frankensteinie, Frankenstein to klasyka, która pozostaje wiecznie aktualna, marzenie aby stworzyć człowieka na miarę swoich oczekiwań i potrzeb jest dzisiaj nie tylko w filmach S-F, ale też w badaniach genetycznych choć w wielu krajach jest to zabronione...
    pozdrawiam Tereskę ciepło

    OdpowiedzUsuń
  24. :-) ja Frankensteina mam co dzień w domu ;-) podobne historie codzienności ;-) Tereso pozdrawiam serdecznie i życzę udanej majówki!

    OdpowiedzUsuń