czwartek, 16 stycznia 2014

W krainie dziwów



Tylko dzieci wiedzą, czego szukają.
Antoine de Saint-Exupery


- Pojedziesz ze mną do Wilanowa? – zapytała A.
Spojrzałam na nią pytająco. Ale jak tu odmówić turyście?

W ogrodzie Pałacu w Wilanowie rozbłysło 150 tysięcy kolorowych lampek ledowych, czyli cztery razy więcej, niż na przykład w nowojorskim Central Parku – chwalą się organizatorzy. Labirynt światła, bo tak nazywa się przewodnia instalacja, nawiązuje do motywów z Alicji w krainie czarów Lewisa Carrolla i jest, jak zapewnia burmistrz Wilanowa, nawiązaniem do bogatych tradycji tego miejsca…
  
- Przecież to jest mój sen, od tej chwili ja decyduję co będzie dalej (…) drogę wybieram ja!- powiedziała Alicja.

Alicja w krainie czarów, Lewis Carroll


Zmierzałyśmy w kierunku labiryntu, przechodząc obok drugiej instalacji Ogrody wyobraźni, pobłyskującej w rytm Walca nr 2 Szostakowicza. O nie, nie, niech nigdy nie łamie czasomierz rozkosznego walca... Dotykam twej sukni kochanie...Wirujesz jak nimfa na palcach – powiedziałby, zapewne w tym miejscu Andrzej Trzebicki
Zatrzymałyśmy się z A. obok pałacowej oranżerii, przed wejściem do labiryntu.

- Chodź! Pójdziemy sobie zrobić zdjęcie z króliczkiem! – wykrzyknęła mijająca nas kobieta.
W sumie, nie licząc nas, tego wieczora, była to jedyna, polskojęzyczna grupka oglądająca tę iluminację. W labiryncie natknęłyśmy się na parę Japończyków, roześmianą, liczną grupę Anglików, stonowanych Francuzów i dwie rodziny niemieckie.


- To niemożliwe – powiedziała Alicja.
- Tylko jeśli w to wierzysz – odpowiedział Kapelusznik.


Przypomnijmy… Alicja, spędzając czas wolny ze swoją siostrą, dostrzega dziwnie ubranego Białego Królika, niosącego zegarek kieszonkowy. 


W swojej ciekawości, podąża za nim w głąb króliczej nory. Następnie przypadkiem spada do głębokiej studni. Po bezpiecznym lądowaniu, w jakimś długim przedsionku znajduje szklany stół ze złotym kluczem. 

Szukając dziurki, do której by pasował klucz, odnajduje małe drzwiczki, a za nimi piękny ogród. Jest jednak za duża, by się przez nie przecisnąć. Wtedy to, znajduje buteleczkę z etykietą Wypij mnie, wypija płyn i pod jego wpływem zmniejsza się...


– Nalej sobie więcej herbaty – rzekł z wielką powagą Szarak.
– Jeszcze w ogóle nie piłam – odparła Alicja urażona tą propozycją – Trudno więc, abym nalała sobie więcej.
– Chciałaś powiedzieć, że trudno, abyś nalała sobie mniej – wtrącił się Kapelusznik – Przecież znacznie łatwiej jest nalać sobie więcej niż nic.

– Proszę, poczęstuj się winem – rzekł bardzo grzecznie Szarak.
Alicja spojrzała na stół, ale nie zauważyła na nim nic prócz herbaty. Powiedziała więc:
– Nie widzę tu żadnego wina.
– Bo go wcale nie ma – rzekł Szarak.
– Wobec tego częstowanie mnie winem nie było z pańskiej strony zbyt uprzejme.
– Przysiadanie się tutaj bez zaproszenia nie było zbyt uprzejme z twojej strony.


Alicja również zjada ciastko z napisem Zjedz mnie.

- Czy nie mógłby pan mnie poinformować, którędy powinnam pójść? – zapytała Alicja

- To zależy w dużej mierze od tego, dokąd pragnęłabyś zajść - odparł Kot - Dziwak.

- Właściwie wszystko mi jedno - powiedziała Alicja.

- W takim razie również wszystko jedno, którędy pójdziesz - rzekł Kot.

- Chciałabym tylko dostać się dokądś - dodała Alicja w formie wyjaśnienia.

- Ach, na pewno tam się dostaniesz, jeśli tylko będziesz szła dość długo - odpowiedział Kot.
 Alicja w krainie czarów, Lewis Carroll



- Jakie oszukaństwo! Skrócić o głowę! – powiedziała nie Królowa Kier, ale A., gdy opuszczałyśmy tereny pałacowe.
- Kocie, ty psie… - z uśmiechem dodałam.

Iluminację Labirynt światła, Ogrody wyobraźni oraz w wyznaczone dni Mapping można oglądać w Wilanowie do połowy marca 2014 roku.

45 komentarzy:

  1. Wpadłam na czwartkową herbatę do Ciebie, a tu szalony kapelusznik;)
    dziękuję za wirtualne zwiedzanie, osobiście się pewnie tam nie wybiorę, za daleko..
    pozdrawiam

    cafetime.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja dziękuję za odwiedziny. Posyłam serdeczności... daleko :)

      Usuń
  2. heh ;) heja ;)
    widzę dziś bajkowo i z Alicją pijesz herbatkę ;)
    ten cytat na początku.. o dzieciach, znany mi i wgl. bardzo trafny ;)
    a frag. ładne nam opowiedziałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję :) Mówią, że to książka dla dzieci i dorosłych... "I" to koniugacja z punktu widzenia logiki :)

      Usuń
  3. Tereniu w piękną i niesamowitą podróż mnie przeniosłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za piękne słowa. Niesamowita podróż. Tak, dobrze ujęłaś i moje przeżycia tego wieczora :)

      Usuń
  4. piekielneoczy.bloog.pl17 stycznia 2014 04:56

    w Wilanowie jestem zakochana od paru ładnych lat:)


    pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo! Myślę, że jeszcze nie jeden raz zajrzę do Wilanowa... i coś na ten temat popełnię?
      Pozdrawiam serdecznie ;)

      Usuń
  5. Piękny efekt świetlny :)
    Kiedyś byłam Alicją z krainy czarów.
    Żyłam bajką.
    Serdeczności przesyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewątpliwie... to miejsce, samo w sobie jest piękne. A tego zimowego wieczora, muzyka nie tylko Szostakowicza, która roznosiła się po prawie pustych, pałacowych ogrodach, przenosiła człowieka, wręcz do innej epoki...
      Żyć bajką? Hm. Bajki kończą się dobrze. Może to nie była ta bajka? ;) Pozdrawiam gorąco :)

      Usuń
    2. ....ale czy wszystkie dobrze się kończą?

      Usuń
    3. Wszystkie... czasami to tylko kwestia czasu, aby ocenić zakończenie :)

      Usuń
  6. ...oczarowałaś mnie i słowem i obrazem...
    I zapewne długo w oczarowaniu pozostanę...Dziękuję!
    Serdeczności zostawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego wieczora sama przeniosłam się w bajeczny... bajkowy nastrój. Spacer wśród oprószonych białym puchem drzew. Skrzypiący pod stopami śnieg. A w oddali, mieniące się różnymi kolorami detale pałacowe, przesiąknięte muzyką... Taki obrazek zostawia w mojej wyobraźni, prawie zawsze to miejsce.

      Usuń
  7. Może to jest jakiś pomysł na dzisiejszy wieczór? A ten kapelusz, tyle że z ciasta robił ostatnio jakiś cukiernik w TV. Wyglądał prawie tak samo...
    Ech, dobrze, że się w tym mieście dzieją takie rzeczy. Ale według niektórych "Tu się nic nie dzieje!!!". Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością jest to dobry pomysł na zimowy spacer... A po tak mroźnej przechadzce, oczywiście dobra, gorąca herbata i kawałek ciasteczka jest jak najbardziej wskazany. Raczej nie porywałabym się na kapelusik, z tego kilkumetrowego, elektrycznego tortu ;)

      Usuń
  8. Pierwszy raz słyszę o czymś takim i brzmi to niewiarygodnie! Jestem bardzo ciekawa, co byłoby, gdyby próbowano nas przenieść dzięki takim iluminacjom w świat innych bajek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bajki... uczą, bawią najmłodszych i starszych. Rozwijają, przestrzegają. Mają morał. Myślę, że każdy z takiego miejsca wyniósłby to, co w danej chwili jest gotowy przyjąć...

      Usuń
  9. Jak cudownie odbyć taki spacer.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odwiedzając Twojego bloga, wiem, że i Ty lubisz pospacerować sobie, bez względu na pogodę, porę dnia, pustymi uliczkami swojego miasta. Ten malowniczy zakątek, też by Ci zapadł w serce.

      Usuń
  10. Bajkowo u Ciebie i czarodziejsko. W okresie rozświetlonych miast, można było poczuć się jak w bajce. pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magia styczniowego spaceru? Buty takiego zimowego wieczoru, mówią o płatkach śniegu, na które się nat­knęły i które ominęły. Włosy mają w so­bie za­pach his­to­rii niesionej przez wiatr. Oczy zbierają skrzące ob­razy, które przecho­wują w pa­mięci...

      Usuń
  11. Trochę za daleko jak dla mnie, ale z przyjemnością bym obejrzała :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku, na szczęście zostaje coś do wyboru. Książka i... wyobraźnia :)

      Usuń
  12. Widziałam ten festiwal światła w TV - wyglądało magicznie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I taki był, między innymi zamysł organizatorów...

      Usuń
  13. Pojadę czekam trochę aby mróz był mniejszy, bo ojca na wózku inwalidzkim chcę tam zawieźć, pozdrawiam
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pora zimowa, gdy wcześnie się zmierzcha, sprawia, że ludzie w ogóle częściej zamykają się w domach. Teraz, jest to bezpieczne, przyjazne miejsce nawet po zmroku. No i myślę, że jeden cieplejszy dzień... do połowy marca? Chyba jest to w gestii natury do wykonania. Zatem pozdrawiam gorąco :)

      Usuń
  14. Ależ tu Twórczo u Ciebie Tereso, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mówią, że jedyna wielka rzecz na świecie to twórczość. A szczyt twórczości to... tworzenie siebie. Dziękuję za wizytę i również pozdrawiam :)

      Usuń
  15. lubię bajkowość, to przenosi i umysł i duszę w piękny świat, piękniejszy niż ten obok... dziękuję za to... pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pragnieniem organizatorów jest, aby ta iluminacja rozjaśniła nieco ludziom ponure, zimowe wieczory...

      Usuń
  16. Twoje słowa czyta się tak jak zaczarowane,bajeczne,są świetną reklamą i ogólnie brak mi słów z oczarowania.Poczułam się troszeczkę małą dziewczynką:))Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że na moment, zanurzyłaś się w bajkowym, mądrym labiryncie, rodem z Alicji w Krainie Czarów... Dziękuję za miłe słowa i również pozdrawiam.

      Usuń
  17. Cudownie, cieplutko, milutko, aż sie chce pójść śladami Alicja! cały twój blog taki magiczny, bajkowy i pisanie takie ciepłe od serca:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, i mamy miód do tej herbaty, płomień gorących, przyjaznych, magicznych słów Agnieszki ogrzewających, lepiej niż kominek... książkę :)

      Usuń
  18. Witaj Teresko!
    Choć mam już swoje lata, to chętnie powędrowałem bajkowym labiryntem.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz również powędruję labiryntem Bieszczadu, pośród nowej dawki Twoich opowieści, legend, zdjęć, zamczysk...
      Gorąco pozdrawiam :)

      Usuń
  19. Och, jak pięknie bajkowo u Ciebie dzisiaj. To i ja "poczaruję" nieco:

    - Powiedziałaś: "w prosiaka" czy "w pędraka"? - powiedział Kot.
    - Powiedziałam: "w prosiaka" - odparła Alicja - i bardzo bym sobie życzyła, żebyś nie pojawiał się i nie znikał tak niespodziewanie można od tego dostać zawrotu głowy!
    - W porządku - powiedział Kot i tym razem zniknął z wolna, rozpocząwszy od koniuszka ogona i skończywszy na uśmiechu, który trwał jeszcze przez pewien czas, gdy reszta już zniknęła.
    - No! Często widywałam kota bez uśmiechu - pomyślała Alicja - ale uśmiech bez kota! Jest to najbardziej zagadkowa rzecz, jaką widziałam w całym moim życiu!

    Dziękuję za wizytę!
    Pytasz, czy jako Amorek, dostałam jakieś zlecenie? Odpowiadam, dostałam, od mojej Córki, bo kiedy ona zobaczyła to moje "amorkowe dzieło", napisała mi e-maila o takiej treści: "Może by se tak sam strzelił w tyłek!" ;D Dowcipna ta moja Córcia, nie? Kurka wodna...!
    Pozdrawiam serdecznie! Halszka

    OdpowiedzUsuń
  20. Pięknie napisane! Gratuluję! Do Warszawy nie pojadę, ale Alicję wezmę do poduszki,dziekuję za inspirację:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Refleksja przed snem. Hm. Ciekawa jestem jakie Ty, złote myśli w tej książce na nowo odkryjesz...

      Usuń
  21. Wybiorę się do Wilanowa, bo tak sugestywnie i ciekawie opisałaś iluminację, że chce się wyjść i to zobaczyć
    pozdrawiam Tereskę ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za pozdrowienia dziękuję, zwłaszcza te ciepłe - są jak znalazł na te mrozy. A Wilanów? Tam zawsze warto wybrać się na spacerek. Choć to specyficzne oświetlenie, muzyka skrzypiącego śniegu pod butami... ma swój niepowtarzalny urok.

      Usuń
  22. jej,s zkoda, że mam tak daleko do WIlanowa :) super to wygląda! bardzo chętnie bym tego doświadczyła na żywo...

    OdpowiedzUsuń