czwartek, 23 stycznia 2014

Dzień babci i dziadka

- Aja! Ajunia!
Szczęśliwy malec położył splecione raczki na sercu, jego oczy promieniały. Po chwili już biegł w kierunku drzwi, znikając za progiem. Z korytarza dobiegał jego rozradowany głos.
- Babciu, babciuniu! Aja, moja Ajunia przyjechała!

Oszalały z radości pies zataczał kolejne kółko na podwórku, nie dając się złapać i pogłaskać...

- Citaj, o tu teraz citaj Aja.
Malec wskazywał palcem kolejną ilustrację w jego ulubionej książce. Czyli, pięknie wydanym Żeromskim, oprawionym w granatowe płótno z wybitymi na grzbiecie złotymi literami.


- Aja siedziała na najwyższym wierzchołku drzewa.
- A czemu nie mogła zejść – dopytywał malec.
- Nie mogła zejść, ponieważ dzieci wchodząc za nią na drzewo połamały gałęzie. Teraz pobiegły po pomoc.
- Gdzie pobiegły? Po kogo pobiegły?
- Po dziadka pobiegły.
- I dziadek przyszedł?
- Aja, najpierw ujrzała wbiegającego na polanę psa, a potem dziadka niosącego dłuuugą drabinę.
- A skąd dziadek wziął taką duuużą drabinę?
- Pewnie miał ją gdzieś ukrytą na takie okazje... Dziadek szedł w kierunku drzewa na którym siedziała Aja.

Tu malec, na szczęście już spał...

Siedemdziesięcioletni, szczupły, brunet, przypominający raczej dwudziestolatka, ubrany w kaszkiet, marynarkę i spodnie wpuszczone w wysokie buty z cholewami, wyglądające jak bryczesy, energicznym zdecydowanym krokiem zbliżał się do drzewa. Położył spokojnie drabinę obok pnia i spojrzał leniwie, niby od niechcenia w górę.


Krzesło Baasa – symbol wolności myśli i słowa

- Co tam robisz, na tym drzewie ty „psia jucho”?
Wypłyniecie z jego ust, tego najbardziej obraźliwego zwrotu, oznaczało, że jest poruszony sytuacją.
- Będziesz tam tak siedziała, czy zamierzasz zejść? - zastanawiał się dalej dziadek.
- Nie mogę zejść.
- Jak nie możesz zejść? Zejdź tak, jak się tam wdrapałaś.
- Ale tu nie ma gałęzi. Dzieci połamały.
- Aaa.

Dziadek ze zrozumieniem pokiwał głową, usiadł pod drzewem i wyciągnął srebrną papierośnicę. Następnie, odprawiając znany sobie rytuał, kolejno wziął wolno do ręki lufkę, papierosa i zaczął się nim delektować. Spod nosa rzucił pytanie:
- Powiedz, po co tam właziłaś?
- Żeby być na samym szczycie.
- Na szczycie? ...

48 komentarzy:

  1. No pewnie, jakie pytanie taka odpowiedź, po co? czy w życiu wszystko robimy po coś czasami robimy tak bo ponieważ, i to cała odpowiedź mojej córki gdy ja pytałam po co?
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi na słowo, bo ciężko to tu tak wytłumaczyć. Ta para ludzi - niesamowitych ludzi, tak jakby zawsze wiedziała co mówi, co przede wszystkim robi i o co pyta...

      Usuń
  2. Piękne :)
    Ze szczytu może i widoki piękne, ale na co nam one kiedy wrażeniami ciężko się podzielić, a najbliżsi daleko i niezainteresowani parciem do przodu, na górę. Bo i po co. Im wyżej tym upadek dotkliwszy, tym bardziej jak gałęzi brak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widoki tam z pewnością były... ba, są piękne. Przesłanie filozoficzne? Zdecydowanie trzeba zwracać uwagę też na to z kim idzie się w góry...

      Usuń
  3. Chcialabym miec takiego Dziadka, chcialabym, by moje dzieci mialy taka Babcie...
    Wszystko w moich rekach, bede fajna Babcia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to był wspaniały człowiek. Masz rację, wszystko zależy od Ciebie. Życzę Ci z całego serca, aby spełniło się to czego pragniesz.

      Usuń
  4. Babcie i Dziadkowie są niezastąpieni. Zawsze mają czas, żeby odpowiadać na tysiące pytań. Nie wiem jak wyglądałoby moje dzieciństwo gdyby nie oni :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakże piękna refleksja ;) A dziadkowie to jak drudzy rodzice, ja już niestety mam tylko jedną babcie, a dziadków nigdy nie miałam okazji poznać.. no i szkoda ;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale żyje jeszcze choć jedna osoba, od której można się jeszcze wielu rzeczy nauczyć, podpytać...

      Usuń
  6. Sok malinowy piję nałogowo z herbatą. Tylko już coś mało butelek zostało w piwnicy i musiałam dzisiaj otworzyć z aronii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aronia też jest dobra, a nawet bardzo dobra, choć z "wieczora podchodzi bliżej" malinowy sok :)

      Usuń
  7. Wśród żywych nie mam już ani babci, ani dziadka, ale o i tak wyjątkowy dzień. Wracam wspomnieniami...
    Poza tym mam młodego, który ma i babcię i dziadka, a ja staram się mu wpoić jakie to ważne. Warto, oj warto...
    Pozdrawiam ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto wpoić, warto opowiadać, jak już to gdzieś napisałam: bo czymże jest człowiek bez korzeni.
      Serdeczności :)

      Usuń
  8. Babcie i dziadkowie, to szczęście dla wnuków. Nigdy nie miałam babci ani dziadka, tak wcześnie odeszli. Miewałam jedynie przybranych, bo szukałam ich widocznie bardzo. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziadkowie do rodziny wnoszą różne wartości... Rola babci i dziadka powinna być pełniona z radością, miłością i w mądry sposób. I chyba właśnie chodzi o znalezienie tych doświadczonych, mądrych ludzi.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  9. Kiedy zaczęłam chodzić po wysokich górach to wydawało mi się, że najtrudniej jest na nią wejść. W jakim byłam błędzie pokazała droga powrotna.
    A w życiu? - czasami wchodzi się na szyty. Czasami jednak szybko się z nich po prostu spada. Nikt drabinki nie poda. Przyjaciele jakoś wtedy są bardzo daleko .
    Samo życie.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się nazywa "zabezpieczanie tyłów"? ;)
      Choć Twoje przemyślenia skojarzyły mi się z najbardziej spektakularnym ostatnio przypadkiem: Maciejem Berbeką. Mierzyć siły na zamiary? A może ten procent szczęścia? Zrezygnować? Żyć bezpiecznie? Z drugiej strony, jak nie spróbujesz, to nigdy się nie dowiesz. Czasami nic o sobie i innych się nie dowiesz.
      Również gorąco pozdrawiam.

      Usuń
  10. Każdy chce zdobyć szczyt, ale nie każdemu wychodzi to na zdrowie... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mawiają mądrzy ludzie: "konia przygotowuje się do drogi".

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Akurat ja znam to na razie z tej drugiej strony. Czyli bycia dla kogoś słońcem dla jego oczu. A czasami sporadycznie, w czytelnych przypadkach zagrożenia życia i testowania kreatywności: "psią juchą", zarazą...
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  12. Rozwiązałaś zagadkę zajmująca nas od rana. Na jarzębince przed domem na haczyku zawiesiłam płat słoninki dla sikorek. Zeby nie spadła, zawiesiłam na dośc grubej gałęzi. Dzis rano nie było słoninki. Zniknęła razem z haczykiem!

    Anegdota świetna kompozycją, językiem, puentą! Zapamiętam.
    Nie muszę na szczyt. Niżej też sympatycznie:))
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większą zagadką byłoby... wychodzisz patrzysz, jest słoninka, haczyk, nie ma jarzębinki ;)
      Dziękuję za ciepły i jak zawsze mądry, pełen subtelnej treści, inspirujący komentarz.

      Usuń
  13. Malgo568.bloog.pl25 stycznia 2014 11:00

    Dzień Babci i Dziadka z morałem. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak to w bajkach. Trudna sprawa, ale wbrew pozorom z łatwym rozwiązaniem.

      Usuń
  14. Dziadkowie to skarb. Wiem o tym doskonale... a teraz moje dzieci wiedzą. Wnuczęta dowiedzą się później, bo na ten czas - to dla nich całkiem normalne, że dziadkowie są, bo być powinni.
    Piękna opowiastka, Tereso, z morałem dla wszystkich. Tak, na szczycie widoki są wspaniałe, z szerokiej perspektywy widziane. Ale jakże trzeba uważać, by z niego nieopatrznie nie spaść, bo boleć będzie bardzo. ;) I na to oczywiście, kto się wspina z nami, albo za nami.

    Dziękuję za wizyty i komentarze!
    Cieszę się, że Cię "dokarmiłam". ;) A nie mów, że masz daleko do lasu? Ja sobie nawet wręcz nie wyobrażam, że bez częstego bycia w lesie mogłabym żyć. Taki leśny ludek ze mnie. :)
    Pozdrawiam serdecznie oraz miłej niedzieli życzę! Halszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. Dziadkowie to skarb. Ale, tak naprawdę to dziadkowie i wnukowie wzajemnie się potrzebują. Dziadkowie tworzą dla wnuków emocjonalną świątynię, z dala od codziennego świata, w której wspólne przebywanie daje poczucie miłości i bezpieczeństwa...
      Do lasu? Ooo, bardzo blisko mam. Jak przebiegnę pomiędzy paroma krzaczkami, moim oczom ukazuje się las... apartamentowców, wieżowców ;)


      Usuń
  15. taki dziadek to skarb! ja nigdy nie właziłam na drzewa, bo nie umiałam :D teraz umiem, ale przestały wydawać się takie wielkie, niedosięgnięte...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak spoglądam na typ drzew na które się wdrapywałam, to się zastanawiam jak to mi się udawało.

      Usuń
  16. A ja zazdroszczę wszystkim dzieciakom ;) Gdy ja się urodziłam to moi dziadkowie zarówno ze strony mamy, jak i taty, już nie żyli. Stąd też gdy w szkole podstawowej wszsytkie dzieciaki robiły laurki dla swoich dziadków, mi było bardzo przykro z tego powodu, iż w moimp rzypadku przygotowanie takowej jest bezcelowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy tak sobie przemierzam przez życie... Hm. Czasami nie ma czego zazdrościć.

      Usuń
  17. Czasem chciałoby się być dzieckiem,chciałoby się tez zobaczyć świat z wysoka,mieć swoje szczyty,a przede wszystkim piękne dzieciństwo i kochającą rodzinę,wspaniałych dziadków.A to nie wszystkim jest dane.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdziekolwiek, kiedykolwiek, kogokolwiek spotkałam... Może nie miał najszczęśliwszej rodziny, rodziców, dziadków, ale zawsze, ale to zawsze była przy nim osoba, która w niego wierzyła, kochała, choć przez krótką chwilę. Niestety osoby te często o tym zapominają, koncentrują się z uporem maniaka na braku miłości.

      Usuń
  18. Witaj Teresko!
    Ponoć jestem najlepszym dziadkiem na świecie. Tak mnie wnuki uhonorowały koszulką.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat w Twoim przypadku w to nie wątpię. Wystarczy poczytać Twoje posty. Dziadek z poczuciem humoru, wartościami, pasją...

      Usuń
  19. dzieci są konkretne i logiczne, czasem bardziej od Nas tzw. dorosłych ;) dziękuję za odwiedziny i miłe słowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, a często też, to takie lustereczka w których można się sobie dobrze przyjrzeć.

      Usuń
  20. Dobrze, że chociaż wiedziała, po co włazi. Większość ludzi tego nie wie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej trudno mi sobie wyobrazić realizację czegoś bez celu... Punktem spornym, może być czasami zmiana strategii, uwzględnienie właściwego momentu wycofania się, jeżeli to konieczne...

      Usuń
  21. Fantastyczne to:)
    pozdrawiam
    cafetime.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  22. Witaj Teresko,
    Ciekawa opowieść a z niej można wywnioskować, że nie warto iść na szczyt bo cena może być wysoka...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami nie warto, a czasami tego po prostu nie wiemy. Jak to powiedział Miłosz: nie wiemy jakie są piekła i nieba ludzi mijanych na ulicy...
      Dziękuję za wizytę i pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  23. Dla dziadka życie ma smak prostoty... to następne pokolenie stawia sobie poprzeczkę.
    Dziękuję za wizytę u mnie na blogu. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proste życie uwalnia od utrapień związanych z wieloma rozterkami, daje świadomość tego co jest prawdziwą wartością. A to, że każde młodsze pokolenie idzie o krok dalej, wyżej... Chyba tak zawsze było, jest i będzie? :)

      Usuń
  24. Świetnie napisane. Daje do myślenia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te miłe słowa. Oj, tak. To było do przemyślenia.

      Usuń