czwartek, 9 marca 2017

A co... jeśli lepiej być nie może?

Musi być do wyboru.
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
Naiwna, ale najlepiej doradzi.
Słaba, ale udźwignie.
Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
Czyta Jaspersa i pisma kobiece.
Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.

Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
własne pieniądze na podróż daleką i długą,
tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
Albo go kocha, albo się uparła.
Na dobre, na niedobre i na litość boską.
 
Wisława Szymborska, Portret kobiecy z tomu Wielka liczba


Jack Nicholson, kadr z filmu As Good as It Gets
 
Stephen King o Nicholsonie powiedział kiedyś: To nie jest zwyczajny człowiek. Z tego co wiem, nigdy nie zagrał zwyczajnego faceta i nie jestem pewien czy by potrafił.
 
To teraz czas na takie małe déjà vu.  
- Skąd pan tak dobrze zna kobiety?
- Wymyślam faceta, a potem odbieram mu rozum i logikę.
 
Słyszeliście już to gdzieś? Przypominacie sobie ten dialog? Tak? Nie?
 
Drogie Panie, z okazji minionego święta życzę sobie i Wam, abyście dostrzegały zawsze jasną stronę życia.
 
  
P.S. Film, w szczególności dedykuję czytelnikowi, który po mojej dłuższej nieobecności na blogu, zjawił się z pustymi słoikami w dłoniach pod domem, domagając się ode mnie i moich sąsiadów herbaty.


piątek, 10 lutego 2017

Co robi Muza?

Artysta to nie ten, kto jest natchniony, lecz ten kto jest w stanie zainspirować innych.
Salvador Dali
Fot. Teresa Kiedrowska
Rolf Dobelli, w Sztuce jasnego myślenia, przytacza pewną anegdotę. Opowiadana przez autora historia dotyczy laureata Nagrody Nobla - Maxa Plancka i jego szofera.
Naukowiec po otrzymaniu rzeczonej nagrody, wyruszył ze swoimi wykładami w trasę po Niemczech. Jak się pewnie domyślacie dotyczyły one mechaniki kwantowej. Prelekcje odbywały się codziennie, toteż w tej dość męczącej podróży Planckowi towarzyszył kierowca. Chcąc, nie chcąc... szofer po jakimś czasie znał wykład na pamięć, i pewnego dnia dla żartu zaproponował Maxowi zamianę ról. Planck zgodził się.
Podczas kolejnego wystąpienia, uczony siedział na widowni w odpowiednim uniformie udając szofera, natomiast jego kierowca prowadził... nie, nie samochód, a wykład. Po zakończonym, nazwijmy to „przedstawieniuteorii mechaniki kwantowej, jeden z obecnych na sali profesorów zwrócił się z prośbą do „prelegenta” o wyjaśnienie pewnego zagadnienia.
Jak sobie poradził z tym, wydawałoby się problemem ów mistyfikator? Otóż zbagatelizował sprawę, stwierdzając, że pytanie jest tak proste, iż odpowiedź na nie zna nawet jego szofer, jednocześnie wskazał dłonią Plancka.
Wiedza powierzchowna, a wiedza głęboka? Herbaciane wywody miały być o ekspertach, a może o... zaglądających coraz częściej do blogerów, idących na łatwiznę profesjonalnych...
 
W tym momencie, z rozmyślań wybił mnie sąsiad. Cóż można zagrać tuż przed północą na pianinie... I do tego tak pięknie, że nikt z sąsiadów naszego wirtuoza, nawet nie pomyślał, aby mu przypomnieć o ciszy nocnej. Myślę, że również rozpoznacie tę melodię - po jednej nutce.
 
Hm. To co właściwie robi taka Muza?

piątek, 20 stycznia 2017

Postanowienia noworoczne, "wkuwanie słówek", a motywacja

Twierdzi się, że to małpy człekokształtne są naszymi najbliższymi biologicznymi kuzynami. Jednocześnie, gdy weźmiemy pod uwagę możliwości ich porozumiewania się nami, to okazuje się, że ludzki język najlepiej rozumieją psy, a być może także konie i osły.
 


 Charles M. Schulz, Snoopy - Pieskie życie

Różne koncepcje dotyczące tego zagadnienia sprowadzają się zwykle do terminu zwanego "efektem mądrego Hansa". Naukowcy nie mają wątpliwości, że zwierzęta nie będą z nami rozmawiać, niemniej nie zaprzeczją, że potrafią się one z nami porozumiewać.
Nam jest łatwo poznać język zwierząt. Są przecież tacy, co ryczą z lwami, wyją z wilkami, mruczą z niedźwiedziami itd. Ba, istnieją nawet różne aplikacje tłumaczące mowę zwierząt.
 
Czy możemy nauczyć zwierzę mówić?
 
 
Zagadnieniu "wkuwania słówek" przez psiaki, bliżej przyjrzała się para niezależnych naukowców: prof. Julia Fischer i dr John Pilley. Pracując systematycznie z tymi zwierzętami, w ciągu kilku lat, ich podopieczni opanowali rozumienie ponad tysiąca słów. Do jakich wniosków doszli uczeni, możecie Państwo doczytać w ogólnodostepnych publikacjach.
 
 
Wymienieni naukowcy prowadzili badania, powiedzmy to wyraźnie: "rozumienia" mowy przez zwierzęta - tj. kojarzenia wskaznej rzeczy ze słowem mówionym.
 
To teraz czas na naukę mowy ludzkiej domowym sposobem...
 
(W tym miejscu znajdował się film usunięty przez użytkownika. Hm.
"Mama uczy dziecko mówić. Pies wygrał")
 
Czy ten krótki filmik odpowiada na pytanie: dlaczego zwierzęta nie mówią ludzkim głosem? Jakie jeszcze nasuwają się Wam wnioski? Słowa klucze: rytm, inteligencja muzyczna...? 

Gdy już jesteśmy przy najlepszej odmianie... No nie, chyba niestety nie toskańskiego (w wykonaniu pieska), ale przypomnę:
"Umberto Eco uważa "Fistaszki" za wielki epicki poemat, posługujący się poetyką fragmentu, którą nazwał "poesie interrompue". Aby zrozumieć, na czym ona polega, nie można poprzestać na lekturze kilku epizodów. Według Eco wdzięk, ciepło i zabawność "Fistaszków" biorą się z powtarzanych wariacji tych samych schematów. Rytm wyznaczany owymi powtórzeniami przypomina rytm "pierwotnych epopei" (...)

Natomiast, żona Schulza ewidentnie dopatrywała się cech, lęków autora przeniesionych na bohaterów komiksu. Ciąg dalszy przemyśleń Michała Rusinka tu: Po fistaszku dla każdego

Uraczyłam Państwa zdjęciami z poniższej książeczki.


Chyba nie muszę nikogo zachęcać do lektury. Dodam, że Fistaszki są przetłumaczone na 21 języków. I czy muszę przypominać, że czytanie, rysowanie komiksów jest jedną ze skuteczniejszych metod nauki języka?